Jesień to czas remanentu w szafach ubraniowych. Co zrobić z ciuchami w dobrym stanie, które zalegają nasze szafy, pawlacze, strychy? Ubraniami, z których wyrośliśmy albo są już niemodne, a szkoda je wyrzucić na śmietnik.

Wejście do sklepu charytatywnego

Odwiedzając salony z używaną odzieżą zaskoczyła mnie liczba klientów i ilość kupowanej odzieży w dniu jej dostawy lub tuż przed kolejną dostawą.
W pierwszym terminie poluje się na odzież markową, bo właśnie wtedy pojawiają się końcówki kolekcji, takich firm jak: Zara, Roserved, H&M oraz odzież z Niemiec, Anglii. Aby dokonać takich zakupów, trzeba mieć zasobny portfel. Ale od czego jest karta bankomatowa, ona wszystko przetrzyma, jest pojemna.

W drugim terminie, cena odzieży spada o 85 % – 95 %, a w przebranym już towarze można jeszcze natrafić na ładne ciuszki lub dodatki. I znów pojemne torby sklepowe, zapełniają się po brzegi.
Tylko czy rzeczywiście potrzebna nam jest taka ilość odzieży? Ostatnio w jednym z takich salonów mimo woli podsłuchałam rozmowę dwóch pań dokonujących przymiarki i doradzających sobie nawzajem:

– Mam już w domu 8 płaszczy, ale i ten mi się przyda. Jest taki ładny. Dobrze w nim wyglądam, prawda? Wyglądasz super, kup nie zastanawiaj się – odpowiedziała koleżanka”.
Kilka pań przyglądających się z boku również wyraziło swój zachwyt i płaszcz wylądował w torbie.

Firmom odzieżowym właśnie na tym zależy. Ich zdaniem powinniśmy wymieniać całą odzież, łącznie z dodatkami co sezon. Stąd szybkie zmiany trendów mody prezentowanych na światowych pokazach i wmawianie nam, że odzież ubiegłoroczna jest już niemodna.

Odzież wisząca na wieszakach w salonie odzieży używanej

Na nic apele o ograniczenie zakupów, ze względu na ochronę środowiska. Statystyki podają, że produkcja tylko jednej pary jeansów wymaga zużycia ponad 9,5 m3 wody, niemal pół kilograma związków chemicznych i mnóstwa energii.

Na nic propagowanie mody na minimalizm i kupowanie nowych rzeczy tylko wtedy, gdy zużyjemy i wyrzucimy stare.
Wydaje mi się, że my po prostu lubimy mieć i nadążać za modą. Często ubrania zalegają potem kilka lat w naszych szafach i odkrywamy je na nowo robiąc w nich porządki. Niemodne wrzucamy lub kładziemy na pojemniki z napisem PCK. Leżą tam później przez wiele tygodni ponieważ, jak zauważyłam na swoim osiedlu, opróżniane są bardzo rzadko.

Dlatego bardzo cenną inicjatywą jest uruchomienie sklepu charytatywnego „My dla innych”, przy ul. Antoniuk Fabryczny 34. Kupując produkty w tym sklepie wspieramy rehabilitację osób pracujących w Stowarzyszeniu o tej samej nazwie.

Wnętrze sklepu z odzieżą używaną

Można tam przynieść czystą, w dobrym stanie odzież, buty, zabawki, a także talerze, kubki, filiżanki, książki itp. Stowarzyszenie sprzedaje również wykonane przez swoich podopiecznych pocztówki, zaproszenia, kartki okolicznościowe. 

Przed wakacjami, sklep poprosił mieszkańców Białegostoku o przyniesienie starych jeansów, z których planowano uszyć torby i plecaki dla dzieci i młodzieży. Akcja udała się i plecaki przed rozpoczęciem roku szkolnego trafiły do rodzin potrzebujących pomocy.

Wraz z dużą liczbą migrantów i pogłębiającą się inflacją przybywa ludzi ubogich, którym trzeba pomóc przetrwać nadchodzącą zimę. To właśnie takie osoby najczęściej dokonują zakupów w tym sklepie. Dlatego robiąc jesienny porządek w szafach, pawlaczach pomyślmy o nich. Obsługa sklepu „My dla innych” bardzo ucieszy się z przyniesionych rzeczy, ponieważ sprzedaje się w nim właśnie artykułami podarowane przez innych. 

Na koniec jeszcze jedna refleksja – gdybym musiała z dwojgiem małych dzieci i jedną walizką, uciekać przed najeźdźcą za granicę, czy zapakowałabym do niej dziewięć płaszczy?

Źródło: https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C390498%2Cjeans-moze-byc-o-wiele-bardziej-ekologiczny.html

Zdjęcia: Maria Beręsewicz

Maria Beręsewicz
Podlaska Redakcja Seniora Białystok