Świat zasnął. Za kuchennym oknem szumi, grzmi, pada, wali. O ironio-myślę sobie. Ktoś tu podkradł mi humor. Śmieję się.

pokój strachu

Dopijam już kolejny kieliszek wina. Wyborne. Strużka krwistej cieczy spływa po kieliszku, jak łza po mojej twarzy. W głowie mi dudni, brzuch pęka, w uszach szumi. Nie wytrzymam. Nie dam rady. Pęka. Boli. Za bardzo boli. Znowu się śmieję.

Zza ściany dochodzi do mnie kolejny trzask, huk, wyzwiska, uderzenia. Znowu. Huk. Grzmot. Łomot. Znowu się śmieję. Już nawet nie wiem skąd te hałasy. Zza okna czy zza drzwi, a może z obu tych kierunków. Albo istnieją tylko w mojej głowie. Sama nie wiem. Znowu się śmieję.

Ręka mi się trzęsie. Piję dalej. Coraz mocniej zaciskam kieliszek w dłoni. Zdusić. Skończyć. Roztrzaskać. Złość, tylko to czuję. Kolejne wrzaski, wyzwiska, męski tubalny głos. Zamknij się! – wrzeszczę. Huk. Łomot. Grzmot. A potem wszystko cichnie.

Po dłoni spływa mi alkohol, albo krew. Może to i to. Staję twarzą w twarz z tym mężczyzną. Mężczyźni. Babcia powtarzała, że oni tak mają. Mówiła przyzwyczaj się, siedź cicho. Nie! Nie! Nie! Krzyczę. Mężczyźni, Nienawidzę ich. Nienawidzę ich. Nienawidzę… I znowu się śmieję.

Tekst powstał w ramach warsztatów ,,Podstawy dziennikarstwa obywatelskiego” organizowanego przez Stowarzyszenie Szukamy Polski i 100-lecie Kobiet

Zdjęcia: pixabay.com

Maria Markowska
dziennikarka-juniorka
Podlaska Redakcja Seniora Białystok