Nieustająca pasja

Czasami mówi się, że życie jest nowelą, pasmem wyzwań, że to po prostu cud istnienia. W każdym razie niczego nie można brać zbyt poważnie. Anonimowy autor stwierdził, że „w życiu nigdy nie jest za późno na miłość, naukę i spełnianie marzeń”. Dodam jeszcze sentencję, której autorem jest Daren Aronofsky: „Kiedy mamy marzenia, ale nie próbujemy ich spełniać, życie staje się koszmarem”.
Skąd tytuł artykułu i kilka myśli, dotyczących marzeń, pasji?
Otóż podczas spotkania członków Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Kolnie, w dniu 22 lutego 2024 roku, mieliśmy przyjemność poznać osobę, której miłością i wielką pasją jest poezja. Danuta Polkowska całe życie nie tylko kocha, ale i spełnia swoje marzenie, pisząc wiersze. Dzięki tej pasji jej życie na pewno nie jest koszmarem. Życiowa przygoda ma swój początek w okresie nauki w Liceum Ogólnokształcącym w Kolnie. Tam spotkała osoby, dzięki którym połknęła bakcyla poezji. W późniejszym okresie dedykowała utwory swoim dzieciom, wnukom. Swoje przemyślenia, wyobrażenia, nastroje przelewała na papier. Adresatami były osoby w różnym wieku, o odmiennych doświadczeniach życiowych, odbierające poezję w zróżnicowany sposób. Formy i tematyka utworów miały swoje odbicie także podczas wspomnianego spotkania z seniorami. Były chwile absolutnej ciszy i skupienia, wybuchy śmiechu, a także momenty pozwalające na sentymentalny powrót do przeszłości, czy miłości do naszego miasteczka. Ten ostatni element zdecydował o zamieszczeniu na naszym portalu utworu pt. „Spacer po Kolnie”.

Gdy zmrok zapada
wloką się ulicami
kolneńskie jesienne szarugi.
Tumanią mgłą białą
światła pod latarniami.
I milknie miasto
wsłuchane w przestrzeń
i w bicie dzwonów kościoła.
Po chwili cisza, tylko gdzieś obok
czyjeś stąpanie tak lekkie
jak ciche stąpanie anioła.
I chociaż mówią o tobie mieścina,
to w sercu mym miejsce masz swoje,
a w nim skryte marzenia młodzieńcze,
radości i niepokoje.
Mruczę pod nosem jesienne mantry,
by z tobą być jak najdłużej.
Dlatego idę szlakiem utartym,
choć pod nogami kałuże.
Mijam Dębową, Witosa,
do krzyży omszałych zmierzam.
Tam w zgrzebnych, jesiennych sukmanach
drzemią cisi świadkowie – bezlistne drzewa.

Myślę, że autorka może powiedzieć o sobie, trochę żartem, cytując słowa naszej noblistki Wisławy Szymborskiej: „Jestem, jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek”.

Eugeniusz Regliński
Podlaska Redakcja Seniora Kolno