Anna Czartoszewska

jak?
Kobieta na łóżku szpitalnym

jak szukać natury gdy woda w kranie pachnie chlorem
podłogi lizolem a ściany bólem nie do zmycia
jak szukać czystego powietrza gdy wszechświat
przesiąknięty jest chorobą twoją i innych biedulek
jak szukać wolności gdy nawet w oknie odbija się
twoja lub sąsiada uwięziona łza
jak szukać radości gdy czepiają ci ostatnią kroplówkę szczęścia
a nic nie pomaga
jak szukać oparcia gdy patrząc na matkę
widzisz obraz oprawiony w ramy strachu
jak szukać miłości gdy za pieniądze
głaszczą cię dłonie w białych fartuchach
jak szukać odwagi by dać się pokroić za ułamek nadziei
bycia szczęśliwym
bycia kochanym
bycia…

jak szukać
i jak znaleźć to wszystko
gdy nie masz czasu
gdy jedną dłoń opierasz twardo na okładce biblii
a drugą miękko kończysz pisać może ostatni swój wiersz

Wiersz inspirowany życiem i twórczością Haliny Poświatowskiej

Józefa Drozdowska

Szpital
Stetoskop i EKG serca

Na wyspie tej dopiero czuje się
realną wartość własnego serca.
Wpatrzonym w przeciwległą ścianę wzrokiem
przecina się słuchawki lekarki,
wyjmując tajemnicę z jej metalowych zabawek.
A chodzi tu o życie
czy o zabawę w życie?
Powtarza chór kawek za oknem,
wtóruje im bulgocąca woda w kranie,
delikatny kaszel staruszki za parawanem
i chichot świata spoza tej wyspy.

Na wyspie tej ważą się oddechy i puls,
i nic, poza łóżkami, moim i moich sąsiadów,
nas nie obchodzi. Nic, dosłownie nic.
Tylko, jak głośniej zaśmieje się światło tam
i zawtóruje mu żwawiej woda w kranie,
przechodzi żal i zwątpienie
przegrywa z nadzieją następną partię życia.

Jeziorki, 16.12.1980

 


Jolanta Maria Dzienis

Ból głowy
Dziewczyna zakrywa twarz

Kiedy od rana boli mnie głowa,
Nie mogę nawet poleniuchować,
Światło oślepia, hałas ogłusza
Mimo zatyczek i kapelusza!

Czy to migrena, czy zwykła grypa
Nie mogę pisać, nie mogę czytać.
Na nic tu dieta i na nic joga,
Wszystko zawodzi, ogarnia trwoga!

Zostają leków rodzaje różne.
Czy zadziałają? Nadzieje próżne,
Bo wiem, po testach tego wszystkiego,
Lepiej być zdrowym, drogi kolego!

Ku pokrzepieniu chorej Przyjaciółki

Czy wystarczy dobra wróżka,
Żeby cię wyciągnąć z łóżka?
Jak porządnie się przyłoży,
Na pewno ci pomóc może.

Szpital psychiatryczny znam,
Czasem dobry jest dla dam,
Pomaga uleczyć duszę,
Toteż dzielna tam być musisz.

A na razie, ja nie kłamię,
Dobrze w krótkiej ci piżamie!
Każdy, kto obok przechodzi,
Zachwyconym wzrokiem wodzi.

Dziś o Tobie będę śniła,
Bo ci sprzyjam moja miła,
Zaśpiewasz mi swą piosenkę,
Potem weźmiesz mnie za rękę.

Zatańczymy w pełnym słońcu,
Najradośniej i bez końca!
Wkrótce już nadejdzie dzień,
Kiedy spełni się mój sen.

Zanim na to mi odpowiesz,
Mam dla ciebie rady nowe.
Może się wydadzą dziwne,
Lecz myśl tylko pozytywnie.

Odpoczywać musisz dużo,
Bo już nam spotkanie wróżą,
Będziesz przy tym sił nabierać,
Z dala cię energią wspieram…

Regina Kantarska-Koper

***
Motto:
Ad sanitatem gradus est novisse morbum.
lekarz i pielęgniarka przy łóżku chorego

w białych klatkach sal
mija wieczność
otępiałych chwil

ludzie w bieli
zastępują mózgi serca zmysły
kolorową chemią
wypatrują resztek rojeń o śmierci

nie trzeba
umysł związany reakcją chemiczną
serce bije obojętnie

upłynie czas
nim znów powiedzą:
cierpię –
więc istnieję

***

dziwne i niepojęte jest pragnienie życia
nawet w chorym zaropiałym obolałym
gdy już oddechu braknie gdyś ślepy i głuchy
złożony niemocą przykuty do pościeli

– jeszcze się nie nażyłam – mówi bezzębna
stuletnia staruszka na łożu boleści –
jeszcze chciałabym się zakochać zwiedzić obce kraje
poznać nowe technologie pewnie niepojęte
taki przeskok zrobiła ludzkość za mojego życia
od naftowej lampy po podróże w kosmos
Internet komputery a co jeszcze będzie
nie mogę teraz umrzeć za bardzom ciekawa

Urszula Krajewska-Szeligowska

Choroba – zdrowie
Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Jan Kochanowski
Mężczyzna pracujący na ławce w parku

Człowieku – jesteś zdrowy, w żądzach się zatracasz.
Harujesz ponad siły, by mieć dobra wszystkie.
O sobie zapominasz. Życie towarzyskie,
Rodzinę zaniedbujesz. Jesteś ty i praca.

O zdrowiu nie pamiętasz, póki siły służą,
Bierzesz na siebie ciężar ponad siły czasem,
A on za wielkim jednak może być balastem.
Zdrowie w chorobę zmienić może się w minutę.

Doceń zdrowie – ten dar na zawsze nie jest dany,
Różne choroby dręczą nas wokoło przecież.
One są w stanie zburzyć marzenia i plany,
W chorobie wszak inaczej pomyślisz o świecie,

Inne będziesz wartości mieć i priorytety.
Eh, zdrowie – powiesz – wróć i daj życiem się cieszyć!

Uciekamy (pantum)

uciekamy byle dalej
od choroby od starości
i dolegliwości każdej
nikt ich nie chce w życiu gościć

od choroby od starości
łez cierpienia smutku bólu
nikt ich nie chce w życiu gościć
każdy chce być życia królem

łez cierpienia smutku bólu
nazbyt wiele jest wokoło
każdy chce być życia królem
a tu wokół niewesoło

nazbyt wiele jest wokoło
chorób co zabrały tylu
a tu wokół niewesoło
boimy się – krąży wirus

chorób co zabrały tylu
i dolegliwości każdej
boimy – krąży wirus
uciekamy byle dalej

Bernadyna Łuczaj

Choroba
Mężczyzna z pochylona głową, zakrywa twarz dłonią

Kiedyś uwielbiał telewizję
jak sroka w kość patrzył godzinami
teraz wprost przeciwnie
nawet nie spojrzy co jest na ekranie

dawniej rozpolitykowany
chłonął wszystko i dyskutował
dzisiaj zgnębiony i wycofany
od patrzenia na polityków
już go boli głowa

niegdyś oczarowany motoryzacją
swoje pojazdy pieścił i pucował
dziś zapomniane stoją w garażu
marzenia swoje o wietrze w uszach
musiał głęboko gdzieś schować

ona pamięta jeszcze dobrze
gdy miała nieprzespane noce
z powodu jego nadmiernych
typowo męskich potrzeb

obecnie zajęty swymi chorobami
skurczony znerwicowany
ciągle tylko lęki obawy
nie ma w głowie miejsca na inne sprawy

dawniej zawsze miał dobry apetyt
lubiła patrzeć jak on je
robił to tak estetycznie
teraz wcale nie lubi jeść
dzisiaj potrzebuje siebie przymusić
bo żadna potrawa go nie kusi

chodził zawsze z wdziękiem sprężyście
jak to zodiakalna waga
dziś chwieje się i drepce
zda się pomocy wymaga

tak dzieje się z człowiekiem
gdy w szpony swe go wezmą choroby
nie musiałby przeżyć aż wieku
aby choć starość godnie przysposobić

sala szpitalna
Pielęgniarka mierzy choremu ciśnienie

sala szpitalna
ruch
rozgardiasz
pielęgniarki wchodzą
wbiegają
w opiece chorych mają
zmierzyć ciśnienie
i inne parametry
nad ranem podać termometry
pobranie krwi
zastrzyki
nie mogą zapomnieć
o nikim
wyjąć wenflon
włączyć tlen
dać choremu
coś na sen
podać leki
kroplówki ustawić
padają z nóg prawie
siostrzyczki miłe i łagodne
do wszystkich mają
cierpliwość
pożartują
coś doradzą
nie spojrzą nawet krzywo
zawsze uśmiechnięte
choć problemy swoje
mają zapewne
cierpienia dużo w szpitalu
jedni cierpią cichutko
inni się żalą
tutaj na kółkach są łóżka
a pani doktor
jak dobra wróżka
czaruje
diagnozuje
niektórzy bardzo cierpią
po zabiegach
wtedy
anioł przybiega
anioły to siostry
gdy ktoś je przywoła
zjawiają się
na skrzydłach anioła
tutaj miłe
są też panie salowe
baseny podają
z dobrym słowem
i tylko każdy się żali
że wolno płynie czas
na szpitalnej sali

Marek Mozyrski 

Prośba o…

Dłonie złożone do modlitwy

Bólu i smutku oszczędź nam Panie,
Ty, co znasz jego gorzki smak.
Niech życie nam się lżejsze stanie,
By nim się cieszyć było jak.

By łzy płynęły, lecz z radości,
By uśmiech budził nas o świcie.
By było dużo w nas miłości,
By ciepłe było nasze życie.

Choć ból, choroba w tym istnieniu,
Często doświadcza, bardzo nas,
Pomóż o Panie, znieść w milczeniu 
Tych chwil bolesnych, trudny czas.

A gdy doświadczyć chcesz nas Panie,
I gdy cierpienie chcesz wlać w nas,
Daj siłę, rozum, daj wytrwanie,
Przeżyć z pokorą, smutku czas.

04.02.2022

Joanna Pisarska

Po drugiej stronie lustra
Natura ustawiła lustra. W nich skrzydlata śmierć…
Irena Słomińska, Lustra
Twarz odbita w pobitym lustrze

Może trzeba przejrzeć się w chorobie,
jak w  lustrze. Zobaczyć, co jest strachem,
a co mną
prawdziwym. Który ucieszy się z czegoś
tak małego, jak wiersz.

Odbije się w nim jak w lustrze
mały ogródek, roślinka.
Która też będzie twoim lustrem.

Dopóki cokolwiek
świeci.

Regina Świtoń

Szpitalne echa
Zielone drzewo widziane przez otwarte okno

Ostatni dźwięk zachodu ślizga się po ścianach,
twarz ciszy barwi krwawym makijażem.
A wokół melancholia niby głębia bez dna.
Mija dzień utkany gorzkim posmakiem zdarzeń.

Za oknami brzóz rozmigotana kurtyna.
Mirabelki witają maj w białych welonach.
Wiatr z chichotem targa wachlarze świerków,
a ja tulę się do smutku rurkami kroplówek
opleciona.

W szpitalnym eremicie milczenie jak modlitwa.
Serce drży, trzepocze, myśli ciemnieją.
Chwytam oddech gasnącego  promyka.
Cień niepewności zacieram nadzieją.

Jadwiga Zgliszewska

Błogosławione
Dłonie pobierające lekarstwo do strzykawki

Błogosławione ręce
wkłuwające się z trudem
w kruche żyły pacjentów

błogosławione nogi
biegające bez wytchnienia
tu i tam – na każdy dzwonek
by kroplówki zmieniać

błogosławione głosy
co nigdy nie karcą
nie narzekają
na marudzących
lecz cierpliwie
ukojenie niosące

błogosławione oczy
co widząc tyle cierpienia
potrafią patrzeć życzliwie
z iskierką nadziei

… błogosławione serca
medycznego personelu

Moje zdrowie

wątłe i chrome
kalekie i ułomne
reperowane
łatane
cerowane
dokarmiane garścią chemii
słaniając się chwytało
niewidzialnej poręczy
i kłaniało w pas
luminarzom w białych kitlach
by się oddać pokornie
w ich szpony

fot. pixabay.com
Wiersze poszczególnych poetów odgradza od siebie błękitny pasek z wykresem EKG i różowymi sercami