Panie Ania, Gienia, Grażyna i Teresa z DPS w Białymstoku przyjęły nas, cztery białostockie licealistki, z otwartymi rękami, a my w zamian zaprosiłyśmy je do otwartej rozmowy. Opowiedziały nam o swoim życiu, podzieliły się przemyśleniami i spędziłyśmy wspólnie miły i cenny czas. 

trzy młode dziewczyny i trzy seniorki siedzą przy stole na tle świątecznej choinki

Kobieta to siła, a wiek to wiedza, co w zestawieniu tworzy życiorysy pełne miłości, wdzięczności i odwagi. Nie liczą się jedynie dzieje wielkich ludzi o niezliczonych sukcesach, choć mieli i mają oni kolosalny wpływ na współczesny świat. Michelle Obama powiedziała raz, że „Twojej historii nikt ci nie odbierze. Należy do ciebie”. Przeszłość każdego człowieka kształtuje przyszłość ludzi jako ogółu społeczeństwa. Doświadczenia mogą uczyć wszystkich, dlatego warto wysłuchać i zrozumieć osoby, które chcą się swoimi doświadczeniami podzielić. 

Podopieczne Domu Pomocy Społecznej w Białymstoku zawzięcie idą przez życie. Pomimo wielu przeszkód i przeciwności losu, na ich twarzach widzimy uśmiechy i czujemy bijącą od nich pozytywną energię. 

– Trzeba iść do przodu. Trzeba zawierzyć młodym ludziom, oni mają ten dar, niech działają –
te słowa pani Ani zapadły nam głęboko w pamięć, wzruszyły i zastanowiły. Pani Ania ma umysł pełen mądrości życiowych. Od dzieciństwa kochała książki, co przełożyło się na jej pracę w bibliotece.

Całe życie pracowałam z książkami, wie pani? Czytam wszystkie nowe rzeczy – dodała.
Słuchając jej historii zauważyłyśmy, jak wielką miłością darzy literaturę. Jest przy tym bardzo ciepła i przyjazna. Poruszyło nas to, jak bardzo wierzy w młodych ludzi i jak jest otwarta na nowe pomysły i wartości. W świecie, gdzie wiele osób kurczowo trzyma się znanych im zwyczajom i normom, osoba taka jak pani Ania niezwykle nas zainspirowała do dalszego działania i dała nadzieję na lepsze jutro. 

– Przeszła taka historia, jaka miała przejść- mówi pani Gienia.
Jest pełna życia tak radosną, że zagrzałaby do działania niejednego. Podzieliła się z nami swoją trudną historią dzieciństwa, kiedy wojna zmusiła jej rodzinę do wyjazdu z terenów dzisiejszej Rosji. Nowe miejsce codziennie wystawiało ją i jej bliskich na nowe próby. Pani Gienia nie ukończyła szkoły, zmuszona pracować w wielu fabrykach, by pomóc rodzinie w utrzymaniu. Kiedy dorosła, wyszła za mąż. Dzielenie życia z tym mężczyzną okazało się być kolejną przeciwnością losu. Opowiedziała o jego problemach z alkoholem i oraz skutkach uzależnienia oraz przemocy wobec niej.

– Po raz drugi nigdy bym nie wyszła za mąż. Jestem tego pewna – stwierdza.
Jednak pomimo tak wielu trudności, które zesłały na nią koleje losu, pani Gienia się nie poddała. Zaimponowała nam swoją silną wolą i radością z życia. Pomimo wielu chorób, zawsze aktywna, nadal odkrywa nowe pasje, ma chęć rozwoju. Wbrew temu, czego doświadczyła, nie pozwoliła zgasić iskry i zapału do życia.

– Patrząc z perspektywy czasu widzę, że miałam odwagę – powiedziała pani Grażyna. Jej historia ta pokazuje, jak bardzo bagatelizujemy pozytywne aspekty życia i nie potrafimy docenić dobra, jaki przenosi mu los. Rdzeniowy zanik mięśni od dzieciństwa był wielkim utrudnieniem dla pani Grażyny. Lekarze nie dawali jej wielu szans na długie, szczęśliwe życie. Jednak ona się nie poddawała. Chodziła do zwykłej szkoły podstawowej i średniej, gdzie spotkała mnóstwo życzliwych ludzi. Wspomina, że osoby w jej otoczeniu były wrażliwe, empatyczne i chętne do pomocy. Jedną z nich był jej mąż, o którym mówi z miłością w oczach.

– Chcę, żeby ludzie potrafili wewnętrznie wyciszać się, by nie ulegali nagłym emocjom, czyli apel o wewnętrzny spokój mówi pani Grażyna. Zwraca uwagę na skutki obecności Internetu i technologii w naszym życiu. Twierdzi, że media oddziałują na naszą psychikę w sposób negatywny, co wiąże się z rozluźnionymi relacjami rodzinnymi i przyjacielskimi. Podkreśla, że pomimo wielu zalet Internetu, nie należy się w nim zatracać.
– Młodzież. Niech w tym dzisiejszym świecie spróbują patrzeć na życie z innego punktu widzenia – dodaje.

– Najważniejszy jest szacunek wobec drugiego człowieka. Jak nie będzie szacunku, to nie będzie życia – to słowa pani Teresy. Pani Teresa jest skromną, wrażliwą kobietą, kochającą książki, szczególnie romanse. A jej własny romans? Z mężem poznali się w kawiarni w Supraślu, a ślub wzięli już po trzech miesiącach znajomości.

– Wspominam nasze randki, kiedy spotykaliśmy się nocą na cmentarzu, wśród zapalonych zniczy, tworzących światełka, niczym gwiazdy na niebie – mówi z uśmiechem.
O dzieciństwie pani Teresa mówi z nutą nostalgii w głosie. Łąki i wiejskie krajobrazy przynosiły jej spokój i oderwanie od życia codziennego. Mówi o zabawach z przyjaciółmi na ulicach i o jeździe na łyżwach na pobliskim stawie. Obecnie w tłocznym mieście już nie może tego doświadczyć.
W dzisiejszym świecie brakuje jej bliższych spotkań i relacji z ludźmi, które kiedyś były normą, zaś teraz za sprawą urządzeń elektrycznych, zostały zapomniane.

– Kobiety nie rządzą, a powinny trochę rządzić, zrobić zamieszanie – dodaje. Kobieta to siła, a wiek to wiedza, co w zestawieniu tworzy ludzi mądrych, bogatych w doświadczenia.

 Po spojrzeniu na historię i współczesność z perspektywy tych czterech wspaniałych, dojrzałych kobiet, możemy śmiało stwierdzić, że życie nie kończy się na przykrych doznaniach. Trzeba iść do przodu, zdać się na los. Zaufać sobie, że damy radę wyciągnąć od życia to, co najlepsze. Kto wie? Może to, czego szukamy jest na wyciągnięcie ręki? Może nowy rozdział dopiero się zaczyna?

 Patrycja Klimuk, Maria Markowska, Wiktoria Markowska, Amelia Redźko

Artykuł powstał w projekcie projekt Young Women for Women  w ramach olimpiady ogólnopolskiej Zwolnieni z teorii.

zdjęcia z archiwum Young Women for Women