Pięknym za nadobne

Dziś zabawię was bajeczką,
Która działa się nad rzeczką,
Oraz nad brzegiem jeziora,
Opowiedzieć więc ją pora.

Była kiedyś pewna lala,
która  panów podrywała.
Wdzięcznie w oczka spoglądała,
I im wciąż przytakiwała.

Z każdą rywalizowała.
Muzą wieszcza też być chciała,
By podmiotem stać się wiersza,
Do schlebiania była pierwsza.

Kiedy wierszy nazbierała,
Mały zbiorek posiadała,
Gdy za nos już go wodziła,
Przestawała wnet być miła,

Nowy obiekt jest na oku,
To pierwszemu trza dać spokój!
Panu szybko dziękowała
I wynosić się kazała.

By ten drugi pan przypadkiem
Nie mógł spotkać się z kochankiem,
By go zazdrość nie zżerała,
Gdyż z nim przyszłość związać chciała.

Spławiła kochanka sprytnie,
Załatwiając sprawę chytrze,
Strojąc w cień empatii słowa:
„Żeby nie cierpiała żona”.

„Się nie znamy”, powiedziała,
Co publicznie pokazała,
Lecz sekretnie go nękała
Przez telefon zaczepiała.

Oj, nie igraj  ty dzieweczko
Z uczuciami innych lekko!
Bo ci wreszcie się przytrafi
Ten, co „pięknym” się odpłaci.

Wszak wiadomo wszystkim w świecie,
Karma zawsze wraca przecież!

Anna Małgorzata Więckowska