Anna Czartoszewska

Ludzie-znicze, ludzie-liście

Człowiek błyga* ile Bóg przeznaczył wosku,
ludzie-znicze płoną światłem najwierniejszym,
ziemski padół rozświetlają w dzień i w nocy,
potem w niebie piszą Bogu piękne wiersze.

Ludzie-liście tylko światło odbijają,
a potrafią nawet przykryć płomień innych,
gasną w barwach, gniją albo się spalają,
żyją, póki Bóg świat z liści nie oczyści.

Każdy mały musi wierzyć, że urośnie,
że mu w niebie Pan Bóg kącik przygotował,
czas swój jeden wydatkować, lecz roztropnie.
Życia w liściach nie zagrzebać, nie zmarnować.

*błyga – czyli miga niestałym światłem

Józefa Drozdowska

Do Świętej Barbary –
patronki dobrej śmierci

Święta Barbaro patronko miła
co skroń mi białą wiśnią ozdobiłaś
weź mnie za rękę leciuchno tylko
bym się nie bała w ostatniej chwili
przejść drogi tej najtrudniejszej
od której wieczne zależy szczęście
przejść wód potopu które się czają
by mnie pochłonąć nim stopą ustanę
na jasnym błękicie nieba
Barbaro moja chcę spotkać Ciebie
w chwili ostatniej tej najważniejszej
kiedy się ważyć zacznie me szczęście
gdym wszystka zalękła grzechem zraniona
stanę przed Bogiem cała strwożona
Mniej bać się będę mając przy sobie
tę która wszelkich cnót wzorem

Jolanta Maria Dzienis

Listopadowe Anioły

Wchodzisz na cmentarz moknący w deszczu,
Straszy cię pustka, duchów tu nie ma,
Stań, zamknij oczy, sercem patrz wreszcie,
Zobaczysz wtedy, co kryje ziemia!

Nad każdym grobem Anioł szybuje,
Skrzydłami zmarłych od deszczu chroni,
Drogę błądzącym duszom wskazuje,
Świetlne iskierki tuląc w swych dłoniach.

Skrzy się powietrze od tej światłości,
Dojrzysz ją nawet poprzez powieki,
Niech spokój w sercu twoim zagości,
Wszyscy są godni boskiej opieki!

Kiedy na ciebie przyjdzie ta chwila,
Gdy żegnać będziesz się ze swym życiem,
Anioł nad tobą też się pochyli,
Z ziemi do nieba powiedzie skrycie…

Pomiędzy groby wkraczaj więc śmiało,
Znicze zapalaj na grobach lichych,
Sercem zapiekłe winy wybaczaj,
Pochyl swą głowę w modlitwie cichej…

Popatrz na dęby, karminem płoną,
Żołędzie chrzęszczą ci pod stopami,
Nie ma przeszłości, nie ma zasłony,
Dzisiaj są wszyscy tu, między nami!

Jeden dzień w roku i noc też jedna,
Jednoczy światy tak różne sobie,
Więc zapal światło, bo w tym tkwi sedno,
Pomóż Aniołom wskazywać drogę!

Janina Jakoniuk

Bet  Kwarot

Tym, którzy przeszli do wieczności
Nie wszędzie kwiaty i lampiony.
Znam taki jeden cmentarz.
Już zapomniany. Opuszczony.

To kirkut. Stary Bet Kwarot.
Hajlike ort, skryte wśród drzew.
Tu cisza. Tylko szelest liści,
a zamiast Kadisz, wiatru śpiew.

Trawą zarosły wszystkie groby.
Czas zatarł znaki, starł kamienie.
I pamięć o tych, co tu leżą,
Odeszła dawno w zapomnienie.

Nikt tu kamyka nie położy.
Stare macewy w niemej ciszy
strzegą tajemnic swoich mogił.
A od nich, skargi nie usłyszysz.

(Cmentarz pochodzi z 1820)

Słownik:
Kirkut – cmentarz żydowski
Bet Kwarot – dom mogił
Hailike ort – święte miejsce
Kadisz – modlitwa (prośba o pokój)
acewy – kamienie nagrobne

Regina Kantarska-Koper

Wszystkich Świętych

Świętych znajdziemy tylko na cmentarzach.
Wśród żywych jest za dużo namiętności.
Tylko nieliczni trafią na ołtarze,
gdy już przekroczą granice wieczności.

To ci, co słyną heroicznym czynem
lub ciężką walkę stoczyli z grzechami
i zwyciężyli. Przybrani wawrzynem,
blisko Boga, orędują za nami.

Zaduszki

święto tych co odeszli do innego wymiaru
jeden z niewielu dni gdy jeszcze żyjący
ocierają się o wiekuistość
wspomnienie bliskich rozbudza tęsknotę
za wspólnym czasem przy świątecznym stole
to się już nigdy nie zdarzy niestety
zamiast świec tylko znicze

w ich blasku cały cmentarz zdaje się być niebem
światła – gwiazdami co zeszły na ziemię
duszami zmarłych które przywołane
wpadły na chwilę przywitać się z nami

płomyki zniczy tańczą
powiew nieśmiertelności
już nie nadzieję daje
lecz pewność spotkania

Urszula Krajewska-Szeligowska

Tobie, św. Urszulo

Ty, moja Święta, patrzysz na mnie już lat tyle,
O Tobie ja dopiero dzisiaj piszę – przebacz.
Byłaś księżniczką, lecz pragnęłaś skarbów nieba
I Bogu poświęcałaś każdą życia chwilę.

Eteriusza być żoną z woli ojca miałaś,
Święty Rzym przedtem jednak nawiedzić pragnęłaś
Wyruszyłaś z towarzyszkami w podróż. Gdy płynęłaś,
U bram Kolonii śmierć Was z rąk Hunów spotkała.

Ratunek miastu dałaś. Odtąd jesteś czczona.
Spoglądasz na nas z wielu obrazów w kościołach
Ze statkiem, książką, strzałą na nich przedstawiona.

Urszulo, tyle wieków do Ciebie świat woła.
Licznych próśb słuchasz, ja dziś jedną Ci zanoszę:
O Twoich imienniczkach chciej pamiętać, proszę!

21.10.2020

Święty Maksymilian Maria Kolbe – Rycerz Niepokalanej

Rajmundzie Kolbe, chłopcze ze Zduńskiej Woli, któryŚ
dostał od Matki Bożej dwie korony. MóW
czyś  już wtedy wiedział, kim będziesz i jakI
los Ci przeznaczony?  Bóg  wybrał CiĘ
na Męczennika. Zna Cię  dziś  cały  świaT.
Do życia zakonnego powołanY
zostałeś ojcem  MaksymilianeM,
bo wszystko  czyniłeś maksymalnie dlA
chwały Boga i Maryi  Niepokalanej. JaK
piękny  jest Niepokalanów.  NaS
pielgrzymów tylu tu było przez lata. TY
jesteś jego twórcą. Twoim dziełeM
Rycerstwo Niepokalanej. SwoimI
pomysłami wyprzedzałeś epokę. Dzięki Tobie głos faL
Radia Niepokalanów brzmiał w  Polsce w przedwojenne dnI.
Wydawałeś „Rycerza Niepokalanej”. Chciałeś, aby MatkA
Boża i Chrystus  byli wielbieni wszędzie,  nawet heN
w Japonii. Wylądowałeś w Nagasaki. TaM
rozpoczęła  się Twoja  działalność misyjnA.
Powstał  franciszkański klasztoR
w katolickiej  dzielnicy UrakamI.
Rozpocząłeś wydawanie japońskiego odpowiednikA
„Rycerza Niepokalanej” – „Seibo  no Kishi”.  JaK
wiele jeszcze planów przed Tobą! DO
Polski wróciłeś, bo tu  tyle do zrobienia! Kolejny ceL
to elektrownia, potem dalekopis,  tyle  potrzeB
dookoła!  Założone przez CiebiE
Radio Niepokalanów  nadawało na cały obszaR
Polski. A w Twojej głowie nowe, odważne pomysłY:
telewizja,  studio filmowe, lotnisko.  Aż nadeszła noC
wojny.  Za  sobą  miałeś już pierwszE
aresztowanie. Wróciłeś. Z drugiego już nie. NumeR
16670 w  obozie koncentracyjnym AuschwitZ.
Najodważniejszy, nie lękający się, teN,
który  potajemnie spowiadał, głosił kazania. WspółuwięzienI
dziękowali Ci za msze  świętE
Aż przyszedł dzień, kiedy  złożyłeś okuP
z własnego życia za życie bliźniego. TO
był  mąż  i ojciec, Franciszek GajowniczeK.
Za  niego poszedłeś dobrowolnie  do głodowego bunkrA.
Włożyłeś na  głowę czerwoną koronę. FenoL
zakończył Twoje cierpienie. Matka BożA
przyjęła Cię, a nagrodę  dał  Ci w niebie PaN.
Dziś patrzysz na nas z ołtarzy, a my o modlimy się do CiebiE
Święty Maksymilianie, Rycerzu NiepokalaneJ.

Bernadyna Łuczaj


Płoną znicze


Na grobach płoną znicze
ja ich nie zliczę
światełka pamięci
głowy podnoszą
do nieba
tego zmarłym trzeba
bo ten świecy
płomyk
łączy nas
z ich duszą
i choć nas
słyszeć nie muszą
to ponoć widzą
są bowiem wtedy
w pobliżu
usadawiają się
przy krzyżu
i czekają od rana
by patrzeć na nas.

Joanna Pisarska

Niezauważeni
Ilu mijamy dziś ludzi świętych, nie przeczuwając tego?
Andrzej Sikorski

współsiostry mówiły o Bernadetcie
jak to dobrze, że nią nie jestem
a o Teresce że właściwie to niewiele pamiętają
taka była zwyczajna

Franciszka bracia nie poznali
i nie wpuścili na noc
Jana Vianney’a w ogóle nie chciano
przyjąć do seminarium

bez aureoli chodzą po ulicach
po parkach po schodach

zwykli strudzeni
wtopieni w ekosystem codzienności

tylko zawsze za rękę z Panem
zawsze jedną nogą
po tamtej stronie

Halina Wiszowata

Listopadowa zaduma

Kolorowe liście układają kobierce,
Szeleszcząc pod nogami w alejce.
Te ostatnie na drzewach
Delikatnie wietrzyk trąca,
Spadając wirują piruety bez końca.
Chryzantemy stoją dumnie,
Bo mróz je pozłocił, pobielił.
Wszak to one
Dziś prym wiodą,
Dla tych, którzy odeszli.

Świece migocące
Na kamiennej płycie,
Niosą światło duszom
Zbłąkanym w zaświeciu.
Myśli szybko biegną,
Trudno je pozbierać,
Bo coraz więcej mogił
Jest do odwiedzenia.

Wyliczać by można długo,
Tak wielu odeszło,
A my ciągle trwamy
Myśląc o nich ciepło.
Z modlitwą na ustach
Pochylamy się nad nimi
Oddając im hołd,
Nawiedzając metropolie
Ze zmarłymi

Nic więcej dać im nie możemy,
Pamięć jedynie, dopóki żyjemy.
Nadzieję mam tylko,
Że tradycja nie zginie
I ktoś szepnie słówko
Panu na niebiosach i dolinie.
I symboliczną świeczkę zapali…

Jadwiga Zgliszewska

Listopadowe Święto

Do butów czepiają się liście
jak dusze żebrzące o litość
a zniczów języki
liżą płachtę dymną
przypaloną wonią kadzideł

chryzantemy drobnolistne
w zimnym uścisku
całują cmentarne tablice

w procesji zawodzą pacierzem
co ma nieść się błagalnie ku niebu
o litość dla świętej ziemi
w której położeni
najbliżsi…

… i najdalsi
gdzieś za oceanami

wszystkim
daj pokój Panie
i tym nie pogrzebanym
a zwłaszcza
nie rozgrzeszonym
największą łaskę podaruj
w dniu Świętych Obcowania

Zaduszki

Dzisiaj dzień dla tych
co wyciągają z czyśćca ręce
w żebrzącym błaganiu
aby ulżyć ich męce

i nasze ciche modlitwy
niechaj się tam niosą
gdzie mogą pomóc…

wejrzyj Panie z łaską
na naszą każdą „zdrowaśkę”
niech umniejszy cierpienia
tym których tu nie ma
ale trwają w przedsionku
u bram Twego Królestwa
czekając wciąż i wciąż
na swoją kolejkę do wejścia…

fot. pixabay.com