Poeta w butach z cholewami…

Lubelszczyzna kilka lat temu, autokarowa wycieczka, przejazd przez niedużą miejscowość (nazwy nie zapamiętałem) i słowa przewodnika tej wycieczki… tu, po lewej, stoi pomnik chłopskiego poety  w butach z cholewami… (lekceważącego tonu w tych słowach nie dało się nie wyczuć). Podobno ten właściciel “butów z cholewami” napisał kilkaset wierszy, a mieszkańcy miasteczka, na skwerku, postawili mu pomnik. A ten przewodnik wycieczki, już wjeżdżając do Nałęczowa… patrzcie państwo, tu po prawej stoi moja willa, mam tam miejsca noclegowe…

Inna historyjka: młoda ambitna i trochę naiwna dziewczyna otrzymała kilkaset stron zapisanych myśli i wierszy po zmarłym dziadku. Zamierzała je upublicznić, udostępnić innym, ale jakoś szybko zrezygnowała. Czy dziadka myśli i wiersze przestały się podobać?

Na bazie tych przykładów zrodziły się pytania:
  • Gdzie kończy się poezja a zaczyna opis prozy życia? Inaczej: czy zrymowany opis rzeczywistości jest poezją, czy tylko rymowanką?
  • Gdzie kończy się grafomania, a zaczyna się literatura, bo Jan Sztaydynger napisał: gdy zacząłem pisać bzdury, wszedłem do literatury…
  • Proszę zaprzeczyć słowom Pana Michała Rusinka, Prezesa Fundacji Wisławy Szymborskiej,… że więcej osób pisze wiersze niż je czyta… (wypowiedział te słowa na ekranie mojego OTV, zaznaczając, że cytuje słowa innego autora).
Mimo minoru szukałem wiosny
i znalazłem…

… żurawie w okolicach Kruszewa
pewnie z nami by wiosennie zaśpiewały
gdyby umiały śpiewać…

Stanisław Szymański