Na żaglach

Żaglówka rwie do przodu
Tnie wodę jak brzytwa
Wiatr ostro dmucha w żagle
Wietrzna i słoneczna pogoda
Sprzyja przejażdżce
Na obrotowym taborecie
Siedzi sternik i pilnuje kursu
W kajucie słychać śmiech dzieci
Podziwiających unoszące się fale
I rozbijające się o małe okrągłe okienka
Sternik zamyślił się i popatrzył na horyzont
Jaki ten świat jest piękny
Czy tam się kończy wszechświat
Co istnieje poza nim
Pewnie nic pustka
Wtem słonce się schowało
Czarna chmura zasłoniła jego oblicze
Powiało złowieszczo
Ptaki krzycząc unosiły się tuż nad wodą
Zaniepokojone dzieci wyjrzały z kajuty
Zrobiło się niebezpiecznie  
Sternik zawrócił z kursu
Miotało ich strasznie
Fale urosły do pokaźnych rozmiarów
Grzmoty i błyskawice dopełniały groźnej scenerii
Niebo się otworzyło i ciepły deszcz
Wielkimi kroplami spadł na ziemię
Z daleka zobaczyli przystań
Szczęśliwie dopłynęli do celu
Przemoczeni udali się do pobliskiego baru
Wypili po szklanicy soku z pomarańczy
Świeżo wyciśniętego w sokowirówce
Na stoisku z pamiątkami
Dzieci kupiły swojej mamie
Piękne kolorowe puzderko
Zadowoleni że udało im się w porę wrócić
Przed nawałnicą pełni wrażeń
Udali się do domu gdzie z kolacją czekała mama.

Halina Wiszowata
Podlaska Redakcja Seniora Białystok