Nędzna miłość

W tłumie ludzi, ale sami,
Z pustym sercem, z duszą winną,
Tak przed siebie podążamy,
Mówiąc, że tak być powinno.

I płaczemy, narzekamy,
Na to życie byle jakie,
Czasem się zastanawiamy,
Czy już ono będzie takie.

Podziwiamy tych, co śmiało,
Życie sercem otwierają,
Prawda jest ich bardzo mało,
Ale kochać nie przestają.

Większość w ścisku, pustkę czuje,
W nędzy serca woli trwać,
Gdzieś coś ciągle wypatruje,
By ktoś szczęście mógł im dać.

Żeby było pięknie, ładnie,
Bezboleśnie i radośnie,
Żeby wszyscy podziwiali,
Jak ich miłość w siłę rośnie.

Nędzna miłość, co się budzi,
Tak na pokaz, tak dla sławy,
Nędzne życie takich ludzi
– Żyją tylko dla zabawy.

Boże, mój Panie

Widzisz, jak dużo w nas niegodności.
Ty, który dałeś nam zadanie,
Zwykłej, poprawnej uczciwości,
Boże, mój Panie.

Widzisz, jak brzemię grzechu gniecie.
Ty, który dałeś nam zadanie,
By dobro było na tym świecie,
Boże, mój Panie.

Widzisz, jak płyną przez nas łzy.
Ty, który dałeś nam zadanie,
Choć odrobinę być, jak Ty,
Boże, mój Panie.

Widzisz, jak mało dziś słowa znaczą.
Ty, który dałeś nam zadanie,
Nieść pomoc ludziom, którzy płaczą,
Boże, mój Panie.

Widzisz, że sami już nie wstaniemy.
Ty, który dałeś nam zadanie,
Wstawać, gdy tylko upadniemy,
Boże, mój Panie.

Widzisz, więc przebacz w swej łaskawości.
Ty, który dałeś nam zadanie,
Iść drogą prawdy i miłości,
Boże, mój Panie.

Marek Mozyrski