Pytanie o sens

Idziesz, upadasz na drodze swej,
Nie pytasz, czy warto być tu i tak?
Odrzucasz kamień, by było lżej
I brniesz choć ciężko, choć byle jak.

Powiewem pragnień próbujesz żyć
I martwych myśli pytasz się:
Jak długo? Po co w bezsensie tkwić?
Gdy to, co Ci bliskie wciąż mówi nie.

Kora opada z suchego pnia
I sianem się staje trawa bez wody,
Ty szukasz w nocy swego dnia,
Za nic masz smutek, ból, niewygody.

Czy to normalne? Czy tak ma być?
Czy jest na świecie miejsce na łzy?
Czy wciąż czekając da się żyć?
Czy jawą mogą stać się Twe sny?

To nienormalne odpowie świat,
Bo to nie może się opłacać.
Dlaczego trwać, nie licząc lat?
Bo kochać znaczy, ciągle wracać.

Gdzie jesteś muzo?

Gdzie jesteś? Gdzie jesteś? Gdzie się ukrywasz?
Punkcie odległy, galaktyko nieznana.
Gdzie myśl Twa krąży? Gdzie ciałem przebywasz?
Gdzie Twe oblicze, ma muzo kochana?

Wiatr życia próbuje rozerwać spojenie,
Zniszczyć, podeptać, co w sercu i duszy
I tylko łzy bólu i serca cierpienie,
Mówią, że tego ząb czasu nie skruszy.

Choć Ciebie nie ma, Ty jesteś w tęsknocie,
W żalu do świata, w nurcie strumienia,
W nicości życia i w jego istocie,
Jesteś jak wieczność co się nie zmienia.

Nie idąc, idę, nie słysząc, słyszę
I nie pisane pismo czytam.
Bólem wypełniam pustą ciszę
I nie pytając nadal pytam.
Gdzie jesteś?

lat minęło

W ironii losu tego świata,
W kosmicznym pyle ziemskich zdarzeń,
Szukaj radości, ciepła lata,
Nie bój się skrytych swoich marzeń.

Choć często latem, w sercu zima,
Choć rany nie ma, ból się czuje.
Patrz częściej sercem, niż oczyma,
Ono szkieł nigdy nie potrzebuje.

Zrywasz dziś kartkę z kalendarza,
Już trochę ich się uzbierało,
Lecz ilość niech Cię nie przeraża,
Ważne co w sercu pozostało.

Proszę Cię nie depcz

Nie depcze się kwiatów, ani miłości,
Skoro wyrosły, mogą żyć.
Piękno i dobro, też często złości,
Pozwól uczuciu po prostu być.

Czy łzy które płyną, wytrzeć zdołasz?
Czy sercu zabronisz marzyć i śnić?
Czy mord miłości unieść podołasz?
Czy z taką zbrodnią potrafisz żyć?

Nikt paragrafu nie zastosuje,
Twój ubiór także się nie zmieni.
Ten co Cię kocha, tylko odczuje,
Czerń wiosną, zamiast pięknej zieleni.

Samotność

Samotność serca, samotność dłoni,
Moja samotność w Twoim uścisku.
Samotność wiatru, co dotyk goni,
Samotność myśli w pustym ścisku.

Samotna ławka, co w parku stoi,
Czeka aż przyjdę, usiądę sam.
Samotna rana, co wciąż się nie goi,
Samotna samotność, w której trwam.

I myśli samotne i ranek i dzień
I łza samotnie wciąż w bólu płynie.
Samotnie podąża za mną Twój cień,
W samotnej podróży po życia ruinie.

Marek Mozyrski