Anna Czartoszewska

Niedostępna całodobowo
twarz dziewczyny z zamkniętymi oczami_pixabay.com

Nie dogadasz się dzisiaj
ze mną.
Łączność odcięłam celowo.
Jeszcze słyszę, jak piszesz do mnie
wierszem.
Messenger nie śpi, ja śpię
– słowo.
Jutro zasięgnę języka,
dziś jestem poza zasięgiem.
Przez sen nie piszę, nie czytam.
Jutro aktywna będę.

Józefa Drozdowska

Rozmowa
dziewczyna opiera brodę na splecionych dłoniach_pixabay.com

Widzi pan –
moje ręce odkładają dzień za dniem
by nie wybuchły
by dojrzały
gdzieś na uboczu
Najgorzej bywa wtedy gdy nie zdążą
i rozerwą się
na chwilę przed snem
Nie można już wtedy do rana
zasnąć
Zbiera się rozsypane cząstki
w pamięci
ułagadza wyobraźnię
i wtedy zostaje
tylko
czekanie na ludzi
Na ich łagodne opatrunki
które dokładnie spowijają serce
by najmniejsza krwinka
nie uroniła
czerwieni
I wtedy proszę pana
zostaje
czekanie na czas
który zagoi

lipiec 1980

Miejsce zamieszkania, Białystok: Nauczycielski Klub Literacki, 1992, s. 9

Jolanta Maria Dzienis

Mroczne rozmowy
dłoń trzymająca serce z lodu_pixabay.com

Czy ty mnie kochasz śmieszna panienko?
Codziennie o tobie marzę, codziennie śnię,
Ale czy ciebie kocham? Chyba raczej nie…

Chyba, to mało, dobrze o tym wiesz,
Naprawdę nie wiem, nawet gdy piszę wiersz,
W dzień o tym nie myślę, lecz gdy zapada zmierzch…

O zmroku mnie pamiętasz? W napięciu trwam,
Nie tkam żadnej ułudy, nie wabię w swoją sieć,
Co moje serce czuje, też pewność pragnę mieć…

Zdecyduj się nareszcie, odpowiedź jasną daj!
Nie możesz mnie zmusić, dlatego się złościsz,
Chciałabym cię kochać, tak byłoby najprościej…

Porozmawiaj ze mną
ogień z kominka odbija się w lustrze_pixabay.com

Za oknem jesień, deszcz, nadchodzi ciemność,
W kominku gasną ostatnie polana,
Wiesz, że nam  żaru nie starczy do rana,
Odpędź  złe chwile, porozmawiaj ze mną!

Noc bez gwiazd zaraz przywiedzie bezsenność,
Zegar policzy, tykaniem znużony,
Godzin tak wiele  na zawsze straconych,
Nie daj się prosić, porozmawiaj ze mną! 

Odpędź wspomnienia  goryczy wciąż pełne,
Za krótkie życie na rachunki próżne,
Rzucasz spojrzenie jak jakąś jałmużnę,
Przerwij milczenie, porozmawiaj ze mną!

Za chwilę słońce rozbłyśnie promiennie,
Ranek mądrzejszy od nocy nastanie,
Ciszy już nie ma, ani obwiniania,
Widzisz jak dobrze, gdy rozmawiasz ze mną…

Katarzyna Grabowska

MIGAWKA
twarz kobiety z półprofilu_pixabay.com

Kamienna twarz
nie jest wcale twarzą z kamienia
kamienna twarz
wyciosana brutalnym uderzeniem czasu
z odłupaną połową
wzruszeń 
i bez oznak przyszłości 
twarz o adamaszkowej zieleni skóry
nie broniąca się
przed biologicznym dotykiem
w szeleszczącej dębowej pościeli
kontempluje jesień

tak wiele mam z nią wspólnego

NIE ODPUSZCZĘ
mężczyzna ze splecionymi na karku dłońmi patrzy na ruiny_pixabay.com

Odpuść sobie
bycie sobą
odpuść młodość
siłę
wiarę
nie przeginaj
drewnianego kręgosłupa

odpuść sobie
syzyfowe mycie okien
świat i tak
nie będzie czystszy
plamy wojny
niezmywalną są historią

odpuść sobie
trzydaniowe obżeranie
czasy trudne
pora postu
pora głodu

bylejakość
oślepiła
ogłuszyła

poddaj walkę
poddaj chęci
poddaj się

Urszula Krajewska-Szeligowska

Twarzą w twarz (pantum)
kobieta i mężczyzna rozmawiają_pixabay.com

Twarzą twarz  stań ze mną, spójrz mi prosto w  oczy,
Dlaczego unikasz mego wzroku, powiedz?
Pewnie dobrze wiesz, że haniebny  był to czyn…
Nie jest idealny przecież żaden  człowiek.

Dlaczego unikasz mego wzroku, powiedz?
Dla ciebie i dla mnie  to niełatwe, ale
Nie jest idealny przecież żaden człowiek,
Marzyć tylko można o swym ideale.

Dla ciebie i dla mnie  to niełatwe, ale
Trzeba  w końcu  rękę wyciągnąć  do zgody.
Marzyć tylko można o swym ideale,
Zapomnę, że kłody rzucałeś pod nogi.

Trzeba  w końcu rękę wyciągnąć  do zgody.
Choć to, co zrobiłeś,  złe  było i podłe,
Zapomnę, że kłody rzucałeś pod nogi,
Zło  zniknie, gdy  da się je zwyciężyć dobrem.

Choć to, co zrobiłeś,  złe  było i podłe,
Pewnie dobrze wiesz, że  haniebny był  to czyn.
Zło  zniknie, gdy  da się je zwyciężyć dobrem.
Twarzą twarz  stań ze mną, spójrz mi prosto w  oczy.

Joanna Pisarska

Rozmowa
dłonie złożone w kształt serca na tle wschodzącego słońca_pixabay.com

nie mów nic

przybiegły dziś do mnie
twoje stopy
zaszeptało spojrzenie
ukołysały dłonie

one powiedziały mi
wszystko

Na pływalni
w basenie nad siedzącą w wodzie kobietą nachyla się mężczyzna_pixabay.com

śniła mi się rozmowa
w stroju śmiałym
nad wodą co nosiła ciała
na swym łonie

i światło także śmiałe
odbijało ciała w źrenicach

śmiech odbijał się jak piłeczka
pomiędzy nami
a słowa biegły chyżo
zachłystując się śmiałością
i światłem

śniło mi się słońce nade mną
ciepłe śmiałe
i tysiąc piłeczek pomiędzy nami
tysiąc snów

Joanna Skowrońska

Twarzą w twarz (wierszyk terapeutyczny).
przez jesienny las idą przytulenie kobieta i mężczyzna_pixabay.com

Oto wspomnienia jesienną nocą
we śnie się lęgną.
Szpalerem głosów i obrazów wędrując
w dzisiaj sięgną.

W odległym świecie dnia któregoś
spotkałam ciebie w lesie złotym.
Jesienne liście szczodrą chmurą
kładły dywany naszym stopom.

I tańczę znowu w słońca smugach
na skraju leśnej drogi,
a w twoją stronę mnie prowadzą
czas, drzewa, kwiaty, nogi.

Nic nie wróżyło trudnej podróży
i słońce wówczas mocno grzało,
a Niemen śpiewał „Pod papugami”
tego wieczoru i jesień całą.

Dużo jesieni przeszło obok,
część jednak strzałą ostrą
tkwi w moim sercu i pamięci
w poprzek strzelistym mostom.

Bo wiele godzin przeczekanych
i wiele nocy przepłakanych samotnie
w czasie kapiącym kropelkami,
w czasie ciążącym kryształami
w ciemnościach, bezpowrotnie.

I widzę nadal twoją bladą twarz,
i czuję twoje chłodne dłonie w moich,
a czas jak słowik wewnątrz godzin trwa
próbując przejrzeć prawdę w źrenic toni.

Lecz twoje oczy rozedrgane
w ogóle na mnie nie patrzą.
Ostre ruiny w moim sercu
zaległy szarą płachtą.

Dziś zdarza mi się wspomnieć czasem
świetlistą, leśną drogę
tanecznym krokiem przemierzaną tam,
gdzie sprzedają trwogę.

Dobrze, że każdy smutek gorzki
gubimy idąc dalej,
jak dziecko, które lepkie groszki
rozrzuca po dywanie.

Potem potrzeba trochę trudu
by brudne ślady zmyć,
wyprać firanki, zetrzeć kurz,
jeść, śmiać się, kochać, być.

Nadal promienie w moich włosach
tańczą na wskroś, przez drzewa,
a na gałęzi smukłej sosny
ptak kolorowy śpiewa.

Irena Słomińska

Dlaczego
kobieta i mężczyzna głośno rozmawiają_pixabay.com

Dlaczego, gdy się spotykamy, mówimy zbyt głośno,
ekspansywnie, akcentując swoje racje?
Gdzie podział się nasz spokój, dlaczego
przestajemy słyszeć siebie i innych, uderzające o brzeg
fale morza? Wyrywające się w świat serca?
Dlaczego spotkanie dusz bywa bolesne,
zapomniało, jak to jest być pocałunkiem?
Dlaczego nasze myśli rozpierzchły się
na cztery strony świata? Zatrzymały się
w pół drogi do siebie – zrozumienia.

Ułamki człowieka wciąż nie mogą zsumować się w jedność.
Znikła zasada złotego środka, środka świata.
Poniosły konie, rozrywając Ziemię,
nierówno ją dzieląc.
Przeznaczenie spadło z nieba pod stopy przechodniów,
tracąc swe znaczenia. Nikt i Nic decyduje za nas,
kształtując nasz (człowieczy) los.

Dlaczego gasną nam po kolei wszystkie słońca?

Spotkanie
czerwone serduszko na dłoni_pixabay.com

Spotkaliśmy się, by smakować wiersze.
Przypadkowi – nieprzypadkowi zbieracze słów,
ich smaku, musującej treści, którą pragniemy
dopełnić naszą wewnętrzną przestrzeń. Także dzikie pola duszy.

Spotkaliśmy się na chwilę. Żeby zebrać ziarno,
uronione przez cudze światło. Co z niego wyrośnie? Nasz blask?

Opromienił widzialne – niewidzialne. Przynajmniej zamierzał.
Bo przecież stajemy się także przez nasze niespełnienie.
Niedosyt.

Jakkolwiek by nie patrzeć, tak właśnie wykluwa się istota
każdego spotkania.

Wychodzimy sobie naprzeciw. Nie ręce, podajemy sobie serca.

Andrzej Wróblewski

NIEWYGODNA ROZMOWA
rozmowa twarzą w twarz_pixabay.com

W dniu siedemnastego grudnia zwykle
W zakątkach serce drżenie masz,
Bo wtedy los ci płata figle:
Rozmawiasz tylko twarzą w twarz.

Gdy ci rozmówca patrzy w oczy,
Spojrzeniem czyta myśli twe,
Daremnie chytrą gierkę toczysz,
Nie powiesz „tak’, gdy myślisz ”nie”.

Ta bliskość twarzy jest nieznośna,
Bo masz wrażenie, że ten ktoś
Zamiary twoje już rozpoznał
I dialog mocno da ci w kość.

Cierpliwie zatem czekać trzeba,
Aż wreszcie skończy się ten dzień,
Potem już sięgać możesz nieba,
A nerwy się usuną w cień.

Jadwiga Zgliszewska

Zaczekam do świtu
kobieta i mężczyzna siedzą na brzegu morza_pixabay.com

Jeszcze daleko do świtu
– to dobrze
bo możesz
opowiedzieć mi dużo
o sobie
bez zakłamań
historię prawdziwą

ja poczekam
a ty się nie spiesz
aż się dowiem wszystkiego
choć i tak
powiesz co zechcesz
a ja to przyjmę łaskawie
za dobrą monetę

czasem naiwność popłaca
(a ta kobieca – zwłaszcza!)
potem bezsenną nocą
będę do tego wracać…

tak – doczekam do świtu
tylko mi mów
szukaj odpowiednich słów
– przytul…

nie usnę – zapewniam
choć świt bardzo późny teraz
i nawet po wschodzie
bywa ciemno…

07.12.2011

Przy herbacie
za szybą kawiarni kobieta i mężczyzna piją herbatę_pixabay.com

Usiądziemy kiedyś przecież
przy jednym stole
naprzeciw siebie
albo obok
a dwie filiżanki
uśmiechną się figlarnie
robiąc do siebie oko

nie wiem wprawdzie
jak wolisz pić herbatę
w kubku czy szklance?
i jaką lubisz
– owocową
czarną czy zieloną
gorzką czy słodzoną?
a jeśli – to iloma
łyżeczkami cukru?

lecz przyjdzie chwila
że pić będziemy
po małym łyku
wonny eliksir
dopóki kubki
nie będą puste…

a jeszcze bardziej
niż wonny napar
rozgrzeją nas
twoje spłoszone spojrzenie
mój wykwitły rumieniec
i mocniejsze bicie serca
gdy ręka
wędrująca po szklankę
dotknie drugą
niby przypadkiem
i o dreszcz przyprawi
to muśnięcie
a para z filiżanek
ułoży się w obłoczek
z napisem „szczęście”…

03.01.2012

fot. pixabay.com – pasek z główek rozmawiających osób, rozdzielający wiersze poszczególnych twórców

Podlaska Redakcja Seniora Białystok