Rycerze św. Barbary

Pod czarną jak bazalt, przeklętą ziemią
zwęglone ciała górników drzemią
cichy zabójca zwany metanem
uśpił snem wiecznym feralną zmianę

pod szybem kopalń, szloch oraz lament
tysiąca sierot, wdów które same
wychować muszą na Bożym świecie
bez mężów, ojców niewinne dziecię

ogrom tragedii rozum przerasta
kir okrył śląskie wioski i miasta
a wraz z poświatą lampy hajera
zagasła w sercach bliskich nadzieja

człowiek sterany poprzez trud i znój
nikt go nie ostrzegł stanowczym STÓJ!
pracując w pocie na kromkę chleba
piechotą dotarł przed bramy nieba

Artur Czekajski