Dom – nasze miejsce na ziemi. Miejsce, w którym czujemy się najbezpieczniej. Dzisiaj już mało kto przeżywa w tej samej miejscowości całe życie. Często takich miejsc jest kilka. Wciąż aktualny jest też pogląd, że wraz z wiekiem wzrasta chęć powrotu do korzeni, miejsca swego urodzenia i młodości. Tak było i w moim przypadku.

warsztaty dziennikarskie dla seniorów

Urodziłam się i wychowałam na Białostocczyźnie, w małej wiosce pod Brańskiem. W Bielsku Podlaskim ukończyłam szkołę średnią i zdałam maturę. Ale potem poszłam swoją własną drogę. Najpierw studia rozpoczęte w Siedlcach, jednak w związku z reorganizacją tamtejszej uczelni – sfinalizowane w… Białymstoku! Już wtedy był chyba w tym jakiś „palec boży”. Jednak trudności ze znalezieniem odpowiedniej pracy zapędziły mnie aż do Węgrowa, miasteczka położonego w dolinie Liwca. Tak więc znów zatoczyłam kółeczko, wracając w Siedleckie.

Węgrów był miastem ukochanym, które przez trzydzieści pięć lat uznawałam za swoją Małą Ojczyznę. To tam zostawiłam najlepszy okres swego życia – młodość, zapał, pracę zawodową i działalność społeczną oraz kulturalną. Zrosłam się z miasteczkiem na dobre i złe. Byłam doceniana, nagradzana, odznaczana. Zdobyłam zaufanie. Pracowałam od początku do końca w tym samym miejscu. Było to przedszkole, którym kierowałam jako jego dyrektorka aż dwadzieścia siedem lat bez przerwy. W rozwój tej placówki włożyłam całe serce i umysł. Wychowałam od maleńkości dwa pokolenia węgrowian, a nawet zahaczyłam o trzecie. Pracowałam też jako wolontariuszka w stowarzyszeniu pomagającym niepełnosprawnym dzieciom. Ale nie tylko edukacja była mi bliska. Uznawana za lokalną poetkę, bywałam zapraszana na spotkania autorskie. Dostawałam wyróżnienia i nagrody w konkursach literackich, a potem uczestniczyłam w pracach jury. Jednocześnie współpracowałam z innymi lokalnymi twórcami i ludźmi kultury. Mogłam więc spokojnie konsumować swoje sukcesy po przejściu na zasłużoną emeryturę. A jednak – ku ogromnemu zaskoczeniu wielu osób – tak się nie stało. Dlaczego?

Choć wcześniej sobie tego nie wyobrażałam, jakieś dwa lata przed ostatecznym rozstaniem z miasteczkiem, zaczęła mnie nawiedzać obsesyjna myśl, by porzucić wszystko, co dotąd było tak mi tak bardzo bliskie. Zapragnęłam bowiem powrotu w rodzinne strony. A ponieważ trójka mojego rodzeństwa mieszkała w Białymstoku, ja również tutaj się osiedliłam. Przeniosłam się pięć lat temu i zostałam ponownie białostoczanką. Bo czterdzieści lat temu, w czasach studenckich, pomieszkiwałam tutaj dwa lata w akademiku i zdążyłam nieco poznać miejscowe ścieżki. Jakże od tamtego czasu zmienił się Białystok!

Nowy dworzec autobusowy

Przyjechałam tutaj pod koniec września. Zamieszkałam w miejscu bardzo charakterystycznym, w bezpośredniej bliskości dworców PKS i PKP, pierwszego białostockiego McDonalds`a oraz tuż przy Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego. Położenie to uznałam za bardzo dobre dla siebie. Ale nie to było powodem wyboru miejsca. Od wielu lat w tym znanym wieżowcu mieszkała moja siostra bliźniaczka. Dzielą nas teraz zaledwie dwa piętra. Nareszcie znowu razem, po czterdziestu latach rozłąki. 

Kilka miesięcy zajęło mi urządzanie się. Powoli poznawałam topografię najbliższego otoczenia. Uczyłam się poruszania się liniami komunikacji miejskiej, zapamiętując numery linii autobusowych i przeliczając przystanki. Mimo oczywistej tęsknoty za węgrowskimi przyjaciółmi, nie odczuwałam ani samotności, ani obcości. Cieszyłam się zwłaszcza z bliskości rodziny, której mam tutaj niemało, więc z radością odświeżałam kontakty familijne. 

Ze swojego siódmego piętra mam wspaniałe widoki. Z jednej strony bezpośrednia bliskość mojego kościoła parafialnego pw. Świętego Rocha – obecnie już Bazyliki Mniejszej, który jest jednym z najciekawszych polskich kościołów XX wieku. A kiedy wychodzę na taras po przeciwnej stronie, to przy dobrej pogodzie – poza dworcem PKP na pierwszym planie – jestem w stanie dostrzec aż… osiem świątyń! Ludzie, którzy pojawiają się u mnie po raz pierwszy, są zauroczeni taką panoramą. Ja zresztą też nie ustaję w tym podziwie, zwłaszcza obserwując piękne zachody słońca. A cóż dopiero – nocne iluminacje! Co jeszcze mogę podziwiać ze swoich okien? Ano, słynne coroczne zawody balonowe. Niezwykle barwne zjawisko, które tutaj oglądałam już w czasach studenckich. I tylko podczas pierwszych tygodni wiosennego lockdownu dawało się doświadczać jedynie pustki…

Na dole mam spore zadrzewione podwórko. Ławka, trawka, zieleń starych wysokich drzew – czego więcej potrzebuje emeryt? Moja suczka znalazła tu swoich wiernych towarzyszy zabaw, psich przyjaciół wyczyniających harce na przyblokowym placu. Ja przy tej okazji poznawałam coraz liczniejszych sąsiadów – ich właścicieli. O tematy do rozmów nie było więc trudno. Tak rodziły się pierwsze nowe znajomości.

Białystok zachwyca dużą ilością zieleni. Jego położenie w otoczeniu kompleksów leśnych Puszczy Knyszyńskiej jest naprawdę wyjątkowe. To podziwiają przybysze, to i mnie również zauroczyło. Nie spodziewałam się zwłaszcza tylu parków, łąk kwietnych i innych przyrodniczych cudów natury, pielęgnowanych pieczołowicie ręką człowieka. Nogi prowadzą mnie najchętniej tutaj, gdzie najbliżej. Co oferuje Osiedle Przydworcowe? W bezpośrednim sąsiedztwie mojego domu (i jednocześnie białostockich „Spodków” WOAK) jest Park im. Jadwigi Dziekońskiej. Z małą fontanną, zbiornikiem wodnym i pływającą w nim kaczką. Otoczony ciekawym drzewostanem, w ostatnich latach uzyskał wiele nowych nasadzeń. Alejki, ławeczki i widoki wabią nawet mieszkańców odległych dzielnic. Uwielbiam bywać w tym miejscu zwłaszcza w porze kwitnienia bzów, których pełno tu w różnych kolorach i odmianach. Rzadziej odwiedzanym, choć znajdującym się również blisko domu ustronnym zakątkiem, jest Plac Puchatka. Tutaj też można odpocząć od zgiełku miasta.

Nie rozpisuję się, jak odebrałam dostęp do miejsc kultury: teatrów, kin, opery, galerii sztuki, muzeów oraz proponowanych przez nie atrakcji. To, za czym w małym miasteczku mogłam jedynie tęsknić. Początkowo trudno było wybrać, na co się zdecydować, bo przecież niemożliwym jest być wszędzie. Ale i tak zyskałam wiele.

Jednak po pewnym czasie zmiana miejsca zamieszkania na Białystok zaczęła tracić powoli swój efekt nowości. Już nie wystarczało mi to, że mieszkam w dużym mieście i mam tu sporą rodzinę. Zatęskniłam za jakąś aktywnością. Intensywnie poszukiwałam w Internecie miejsca, gdzie mogłabym realizować się w tym, co lubię i co potrafię. Przyznaję, było w czym wybierać. Jednak zawsze jakiś nie pasujący detal sprawiał, że nie włączałam się do proponowanej działalności. Aż na początku 2017 roku natknęłam się nieoczekiwanie na coś, co natychmiast przykuło moją uwagę. Oto pojawiła się propozycja udziału w projekcie dla osób, które lubią i potrafią pisać oraz posiadają umiejętność posługiwania się komputerem. To było dokładnie coś, czego szukałam! Zareagowałam natychmiast.

na urodzinach portalu podlaskisenior.pl

Jeszcze zanim rozpoczęły się warsztaty dla przyszłych dziennikarzy-seniorów, skontaktowano mnie z redakcją działającego wówczas portalu senior.bialystok.pl i tam pojawiły się moje pierwsze publikacje. Po wakacjach rozpoczęłam regularną przygodę dziennikarską, tym razem współtworząc portal o szerszym zasięgu, tj. podlaskisenior.pl. Ta aktywność pociągnęła za sobą kolejne. Bardzo przeżyłam moment uroczystego wręczenia legitymacji dziennikarskiej. Zaczęłam uczestniczyć w życiu redakcji, partycypując w jej licznych przedsięwzięciach. Nie tylko piszę, ale też uczestniczę w kolegiach redakcyjnych oraz różnych akcjach kulturalnych i społecznych. Znów od paru lat biorę udział w konkursach literackich i osiągam swoje małe sukcesy. Zostałam już dostrzeżona, jestem wyróżniana i nagradzana. Znalazłam swoje miejsce wśród białostockich seniorów. Odkryłam nowe pasje. Przynależę również do kilku stowarzyszeń. 

Zatoczyłam koło, powróciłam do miejsc młodości. Wiem, że teraz mój dom jest tutaj, w Białymstoku. To jest moja Mała Ojczyzna. I pozostanie nią do końca. 

foto: Jadwiga Zgliszewska

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

Nowy Dworzec PKS przy moim domu
Nowy Dworzec PKS przy moim domu
Balony nad miastem -widok z okna
Balony nad miastem -widok z okna
Warsztaty dziennikarskie dla seniorów
Warsztaty dziennikarskie dla seniorów
Park J. Dziekońskiej w porze kwitnienia bzów
Park J. Dziekońskiej w porze kwitnienia bzów
Na uroczystości urodzinowej Redakcji
Na uroczystości urodzinowej Redakcji
Mam już swoje sukcesy literackie
Mam już swoje sukcesy literackie
Kościól Św. Rocha - widok z okna
Kościól Św. Rocha - widok z okna
Otrzymuję legitymację dziennikarską
Otrzymuję legitymację dziennikarską
Mój pies i ja mamy tu swoich przyjaciół
Mój pies i ja mamy tu swoich przyjaciół