Te słowa to: Sybir, kormoran, wzgórze, słońce, podróż, miłość, reumatyzm, dziecko i samolot. Nasze  redakcyjne układanki prezentujemy poniżej.

 

Wiersz Jolanty Marii Dzienis
Nad Bajkałem

Jezioro Bajkał

Tam gdzie Bajkału głębię otaczają traw łany
Odnajdziesz wzgórze wysokie azyl kormoranów
Ty – dziecko w Sybir zesłane – te strony pamiętasz
Tajgi ostępy krwawy pot opuszczony cmentarz
Wspominasz pierwszą miłość w mroźnym styczniowym słońcu
Stukot kół pociągu w strasznej podróży bez końca…

Dzisiaj chcesz tam wrócić choć reumatyzm doskwiera
Odnaleźć ślady po grobach i nędznych kwaterach
Wykupujesz szybką wycieczkę tam i z powrotem
Nie bydlęcym wagonem lecz tanim samolotem…
Tak wiele lat minęło a ciągle krwawią rany
Do krzywdy nam uczynionej w myślach powracamy…

Tekst Teresy Rafałowskiej
Miłe spotkanie 

Tegoroczne wakacje Nowiccy spędzili nad jeziorem Wigry. Odpoczywali głównie na plaży, nad którą latał dostojny kormoran. Po drugiej stronie jeziora widać było niewielkie lotnisko, z którego odlatywał samolot patrolujący mazurskie wzgórze i ośrodek wczasowy.
Po kilku dniach pobytu w SPA wybrali się na pieszą wędrówkę. Po drodze spotkali leciwą staruszkę, która unikała słońca i chowała się pod dachem ganku. 

Leciwa staruszka

Ręce oparte na kolanach zdradzały, że cierpi na reumatyzm. W trakcie miłej rozmowy wczasowicze dowiedzieli się, że seniorka nie urodziła się w Polsce. Jej rodzice podczas sowieckiej okupacji zostali wywiezieni wraz z sąsiadami na Sybir. Długa podróż w bydlęcych wagonach była dla wielu z nich bardzo tragiczna. Umierali z głodu i zimna. 

Rodzice Sybiraczki pracowali w tajdze przy wyrębie drzew. Z pozyskanego drewna zbudowali prowizoryczną chatę, w której urodziła się rozmówczyni. Cały czas chorowała, ale wielka miłość rodziców sprawiła, że dziecko rosło i stawało się coraz bardziej odporne na panujące tam warunki.
Rodzina nie traciła nadziei, że kiedyś wrócą do Ojczyzny. To marzenie spełniło się. Opowiadając tę historię, staruszka cały czas miała łzy w oczach. 

Nowiccy jeszcze kilka razy odwiedzili staruszkę i zaprosili ją do siebie na święta Bożego Narodzenia. 

Tekst Marii Heller
Podróż

Dwa lata temu odbyłam jedną z najciekawszych i najbardziej ważnych podróży w moim życiu. Podróż na Syberię.
Z racji wieku i licznych chorób, w tym reumatyzmu, postanowiłam ją odbyć samolotem. Wzięłam ze sobą dziecko, mojego wnuka. Jadąc na lotnisko z Suwałk do Warszawy, wśród licznych jezior i wzgórz zobaczyliśmy lecące kormorany.

Syberia zimą

Wybrałam się na Sybir, aby pokazać mojemu wnukowi miejsce, do którego został zesłany jego pradziadek Bronisław. W czasie bardzo długiego lotu, w sposób zrozumiały dla dziecka opowiedziałam mu o życiu pradziadka w tym pięknym i okrutnym miejscu, o wielkiej miłości, którą tam przeżył i która uratowała mu życie. Wnuk słuchał mojej powieści z uwagą. Nie wiem, ile z niej zrozumiał. Ważne, że się dowiedział.

Syberia powitała nas pięknym słońcem. W czasie pobytu zwiedzaliśmy historyczne miejsca, upamiętniające cierpienia zesłańców wielu narodów oraz zachwycaliśmy się pięknem syberyjskiej przyrody. Szczególnie spodobał się wnukowi pobyt w historycznym skansenie, w którym pracownicy, ubrani w stroje z epoki prezentowali drewniane budownictwo Syberii. Mogliśmy obejrzeć drewniane domy rosyjskich osadników, zbudowane z grubych bali. Jeden z domów otoczony był krużgankiem, po którym przechadzał się bogaty właściciel z kagankiem. Inne domy były skromne. Prezentowane były także wstrząsające obiekty, które trudno nazwać domami baraki, lepianki, szałasy, w których wiedli swoje nędzne życie zesłańcy.

Wróciłam do domu szczęśliwa, że przekazałam wnukowi trochę wiedzy o losach naszej rodziny.

Tekst Krystyny Cylwik
Musi być dobrze

zachód słońca

Jej podróż na Syberię, to powrót do wspomnień z czasów wywózki na Sybir, gdzie jako małe dziecko spędziła kilka lat swego życia. Tam się urodziła. Ona i jej starsza siostra otulane matczyną miłością przetrwały ten trudny okres na nieludzkiej ziemi.
Reumatyzm męczy stare kości. To nic – przelot samolotem to krótka podróż w przeciwieństwie do tamtej, powrotnej do Polski, której nie znała.
Słońce chyliło się ku zachodowi. Powoli kryło się za wzgórze, oświetlając ostatnimi promieniami stado kormoranów lecących w stronę jeziora. 

Będzie dobrze – pomyślała. Musi być dobrze. 

Tekst Marii Beręsewicz
Zosia

Za wzgórzem zachodziło słońce. W oddali na tle czerwonej poświaty widać było samotne, uschnięte drzewo na którym siedział kormoran.

dziewczyna z warkoczami

Antoni westchnął ciężko. Reumatyzm nie pozwolił mu wędrować dalej. Przysiadł na pobliskiej wydmie.
Wspomnienia napłynęły same. Niedawna podróż na Sybir i poszukiwanie swojej dziecięcej miłości sprzed siedemdziesięciu lat. Zosi, dziewczynki z warkoczami z którą się bawił, chodził do szkoły w posiołku, zbierał jagody.

Jemu udało się wrócić do kraju, ona tam została. Często o niej myślał. Czy żyje? Co się z nią stało? Mimo wielu poszukiwań nie odnalazł jej. Smutny wracał samolotem do Polski. 

Tak bardzo pragnął ją przytulić. Chciałby razem z nią oglądać ten zachód słońca.

Tekst Anny Anchimowicz
Trudno wymazać z pamięci

Samolot jak zwykle był opóźniony. Służbowa podróż na Syberię wywołała we mnie wspomnienia. Jestem dzieckiem, mam 11 lat. Razem z rodzicami i bratem zostaliśmy wywiezieni bydlęcymi wagonami na Sybir. Pociąg zatrzymał się w łagrze Iwdiel w rejonie Świerdłowska. Stoimy w szeregu. Zimno przeszywa mnie do szpiku kości. Jestem głodny. Marzę o przyjemnym cieple promieni słońca wschodzącego zza bagiennych wzgórz, które ogrzewały mnie i brata po porannej kąpieli w wodach Narwi. 

Krajobraz

Reumatyzm daje mi się we znaki jak co roku, w zimne jesienne dni. W takie dni widmo wspomnień ciągle powraca.
Jest coraz zimniej. Mama otula mnie i brata swoim paltem. Co z nami będzie! Jestem zdziwiony, że niepewność pozwala mi na chwilę zapomnieć o zimnie i głodzie. Nie cieszy mnie widok powracających do swoich gniazd kormoranów. Ja swoje gniazdo straciłem. 

Tylko miłość Janinki, którą tam poznałem, pozwala mi nie wracać częstymi myślami do tamtych tragicznych dni. Jak to dobrze, że JĄ mam.

Tekst Haliny Wiszowatej
Wspomnienie

Wspominam wywózkę na Sybir. Jestem dzieckiem. Podświadomie wiem, że czeka mnie długa podróż. Staram się myśleć o tym co najlepsze, o swoim udanym wcześniej dzieciństwie. Zamykam oczy, czuję słońce na twarzy. Widzę wzgórze, nad którym szybują kormorany i marzę, że może kiedyś polecę samolotem. Nagle, moje marzenia przerywa niespodziewany pisk kół hamowania pociągu. Babcia złapała mnie, żebym nie upadł i swoją spracowaną powykręcaną reumatyzmem ręką, pogłaskała po głowie. Z wielką miłością spojrzała mi głęboko w oczy i mocno przytuliła do serca. Marzenia prysły, pozostała rzeczywistość

Tekst Wiesławy Szwed
Obok siebie

lecący samolot

Dzisiaj wraz z córką jesteśmy w podróży, lecimy samolotem. Siedzimy obok siebie, trzymamy się za ręce. Ja siedzę przy oknie. Patrzę: Europa, Rosja, Ural, Syberia. Zimno i biało. Jak okiem sięgnąć – biało, tylko hen daleko widać niewielkie wzgórze. Nad nim świeci słońce, ociepla szczyt, nad którym samotnie kołuje kormoran. Lecimy teraz nisko, aż biel razi w oczy, śnieg skrzy się, a słońce tańczy w płatkach śniegu. Wracam do wspomnień. To tu, na Syberii, spotkało mnie tyle nieszczęść. Nie chciałam tu być. Zmuszono mnie. Ale też tu spotkałam i zaopiekowałam się dzieckiem, dziewczynką, która została rozłączona z matką, kiedy były wywożone na Sybir. Pokochałam ją jak córkę. Ta miłość do dziecka dała mi siłę, by przetrwać i wrócić razem do ojczyzny. Poprawiam się na fotelu, przykrywam kocem, bo reumatyzm daje o sobie znać. Zamykam oczy. Wspomnienia wracają…

Tekst Jana Smyka
Ola

Po długiej podróży z Sybiru, Ola, będąc jeszcze dzieckiem, stanęła na ukochanym wzgórzu i w słońcu przyglądała się kormoranom, które będąc zanurzone w lodowatej wodzie wyznawały sobie miłość, nie bojąc się reumatyzmu, ani dźwięku nisko przelatującego samolotu.

Tekst Bożeny Bednarek
Kormoran

kormorany

Kormoran pod słońcem nieba
Zwiastował mroźną podróż
Ciepłej miłości nam trzeba
Wzgórza Sybiru są tuż, tuż

Wagonem nie samolotem
Matka z dzieckiem ściśnięta
Panie Boże, ci potem
Śmierć, reumatyzm na święta?

Tekst Liji Półjanowskiej

Wakacje 

statek na jeziorze

Jadwiga zachęcona przez Biuro Podróży, postanowiła w tym roku wypocząć nad mazurskimi jeziorami. W ofercie był, między innymi, rejs statkiem po jeziorze Wigry. Usiadła na górnym pokładzie i obserwowała krążące nad statkiem kormorany. W oddali na niebie zauważyła białą smugę, którą zostawił samolot. Po wielogodzinnym, wyczerpującym rejsie wróciła do hotelu i otworzyła książkę, znanej podróżniczki, która opisywała swoją podróż koleją transsyberyjską. Autorka, miłośniczka podróży, z okien pociągu, zachwycała się pięknymi wzgórzami zalanymi słońcem. Te krajobrazy przypomniały Jadwidze smutny czas w jej życiu, kiedy jako małe dziecko wraz z rodzicami jechała w bydlęcych wagonach na Sybir. Przebywając na tych ziemiach wiele lat w nieludzkich warunkach nabawiła się wielu chorób, ale najbardziej dokuczał jej teraz reumatyzm.

foto: pixabay.com

Podlaska Redakcja Seniora Białystok