W ostatnim czasie dużą wagę zaczyna się przywiązywać do doświadczania u siebie codziennej wdzięczności. Badania pokazują, że ma ona pozytywny wpływ na zdrowie, relacje, nastrój psychiczny, dobry sen i pozytywne myślenie oraz poczucie szczęścia. Rola i potrzeba doznawania wdzięczności jest więc nie do przecenienia. Doświadczenie wielu osób, potwierdzone badaniami naukowymi pokazuje, że doznawanie wdzięczności sprawia, iż żyje nam się lżej. Oczywiście wdzięczność nie jest lekiem na całe zło. Ale z pewnością sprawia, że widzimy obraz nas samych i nasze życie we właściwszym świetle. 

Okładka książki Dziennik Wdzięczności

Nadspodziewanie pozytywnym odkryciem jest fakt, że tak cenną cechę można u siebie wypracować. Oto jesteśmy na początku roku, a to czas podsumowań, rozliczeń i planów. Ten okres jest również optymalny na docenienie dobra, jakie nas spotkało w mijającym roku i wzbudzenie wdzięczności za nie. Ale bywa też okresem, w którym nie bardzo możemy się odnaleźć. Daje się odczuć zmęczenie i brak energii. Zwłaszcza, że to zima. Czasem pojawia się nawet poczucie bezsensu. I jak tu doświadczać wdzięczności, będąc w takim stanie? Otóż okazuje się, że można tym procesem świadomie sterować. 

Zapewne to niewyobrażalne dla osób, które nie praktykowały ćwiczeń w formie prowadzenia czegoś w rodzaju dziennika. Notatnika służącego do zapisywania, za co każdego dnia możemy być wdzięczni. Niedawno na tych łamach przedstawiałam recenzję książki Sarah Ban Breathnach pt. „Ścieżka prostej obfitości”. Czerpać radość z codzienności-recenzja – Podlaski Senior. Autorka słynnego poradnika ogromną wagę przywiązuje do codziennego dostrzegania, pielęgnowania i wyrażania wdzięczności. Jest ono niezbędnym filarem udanego życia, bardzo potrzebnym w codziennym zagonieniu. I właśnie do ostatniego wydania książki pojawił się równolegle, jako coś w rodzaju uzupełnienia, wspomniany „Dziennik wdzięczności”. Jest to dobre narzędzie, pomocne w dostrzeganiu codziennie doświadczanego dobra. Ja w zakończonym właśnie roku prowadziłam taki „Dziennik Wdzięczności”, równolegle do lektury bestsellera Sarah Ban Breathnach. A kilka dni temu spotkałam się w internecie z promocją innego dziennika do zapisków o wdzięcznej, nomen omen, nazwie: „wdzięcznopis”. Dosłownie w dniu, gdy to piszę, natknęłam się na inną ofertę autorstwa Anny Saj „Planner365+”. Na pewno to nie ostatnia propozycja. Wysyp narzędzi pomocnych do omawianych ćwiczeń świadczyć może o jednym. Zaczęła się pora doceniania wdzięczności, a może na nią nawet… moda?

Czym jest wdzięczność?

Ręka podająca kanapkę z bułką, sałatą i wędliną i przyjmująca ją druga dłoń – kogoś obdartego i brudnego

W polskich słownikach definicje są opisowe i wskazują na jej cechy. Przy czym eksponowane są raczej te zewnętrzne oznaki, takie jak okazywanie wdzięczności, jej wyrażanie poprzez konkretne zachowanie, czy tak zwane „dowody wdzięczności”. Tak naprawdę jednak wdzięczność to emocja. Oczywiście emocja pozytywna. W ostatnich latach bardzo dużo mówi się i pisze o tym aspekcie, który jest szerszym jej postrzeganiem. Zwraca się uwagę na wartość psychologiczną i jej niebagatelny wpływ na człowieka, który potrafi być wdzięcznym.

Komu lub czemu powinniśmy być wdzięczni?

To zależy w głównej mierze od światopoglądu, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi i niekoniecznie mamy potrzebę wyrażania tejże. Dla jednych będzie to Bóg, dla innych wszechświat czy kosmos wraz z ich energią, a czasem konkretny człowiek, czy też ogólnie – ludzie. I tak najważniejsze jest samo odczuwanie i wyrażanie wdzięczności. Nie chodzi więc o powszechne acz odruchowe „dziękuję”, choć ono jest także potrzebne. Nie wymieniłabym tu również tak zwanych dowodów wdzięczności, ani ostentacyjnego jej okazywania. Mam na myśli coś zdecydowanie głębszego. Jest to odczucie całym sobą, jak bardzo pozytywnie coś na mnie wpłynęło, jak dobrze się z tym poczułam i że jest we mnie wewnętrzny przymus wyrażenia tego głównie przed… sobą samym!

No dobrze, powie ktoś, a co w sytuacji, gdy już sama myśl o wdzięczności może wręcz irytować? Gdy na przykład brakuje ci czegoś podstawowego – środków do życia, własnego dachu nad głową. Może sytuacja na świecie i nasza własna sprawiają, że niepokoisz się o przyszłość. Swoją, twojej rodziny. Albo gdy długo za kimś lub czymś tęsknisz. Kiedy brakuje bliskości drugiego człowieka, zrozumienia i akceptacji ze strony najbliższych. A i „szlachetne zdrowie” na tyle się „psuje”, że już nawet nie pamiętamy jak smakuje. Może choruje ktoś bliski i boimy się jak to dalej będzie. I gdzie tutaj miejsce na wdzięczność?

Kontur młodego mężczyzny z rękoma wysoko wzniesionymi i szeroko rozłożonymi ku górze na tle jaśniejącego nieba

Sęk w tym, że kiedy doświadczamy jakiegoś dobra, przyzwyczajamy się doń tak bardzo, że zaczynamy je traktować jako coś należnego. Ktoś, kto cieszy się dobrym zdrowiem, nie dostrzega tego, póki go nie straci. Ktoś, kto ma co jeść, nie docenia tego, póki nie zgłodnieje. Posiadający dach nad głową nie pojmuje trosk bezdomnego. A ten, kto mieszka w kraju, w którym nie ma wojny, nie przywiązuje żadnej wagi do pokoju. Oby nie do chwili, gdy zdarzy się coś, co wrzuci go w środek zawieruchy. Zbyt często ignorujemy to, co posiadamy. Uznając to za oczywiste tracimy okazję, by zmienić się na lepsze, wychodząc od wdzięczności za te rzeczy. Nasuwa się pytanie: dlaczego czekamy na negatywne doświadczenie, by wziąć na serio dobro obecne w naszym życiu?

Najprościej jest – jak się zdaje – wyobrażenie sobie sytuacji braku jakiegoś jakoby oczywistego dobra. Wizja ewentualności jego niedoboru lub utraty może pomóc w wyzwalaniu wdzięczności. Gdy nie mamy nastroju na podziękowanie za cokolwiek, możemy po prostu odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: co dobrego, przyjemnego, fajnego nas dzisiaj spotkało? Już samo odnotowanie jednej sytuacji, osoby, rzeczy pociąga za sobą pojawienie się wdzięczności. Gdy nie masz nastroju na podziękowanie za cokolwiek, możesz po prostu odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: co dobrego, przyjemnego, fajnego cię spotkało – wczoraj, dziś, albo w tym roku. I już to odnotowanie jednej sytuacji, osoby, rzeczy samo w sobie pociąga za sobą pojawienie się wdzięczności. 

Wdzięczność praktykowana i utrwalana regularnie niesie ze sobą wiele dobrodziejstw dla nas i otaczających nas osób. Naukowcy odnaleźli całkiem sporo potwierdzających tę tezę dowodów. Oto niektóre z tych korzyści:
– Lepsze samopoczucie psychiczne, więcej optymizmu
– Poprawa relacji z partnerem
– Zdrowszy sen
– Lek na samotność u seniorów
– Wzmacnianie empatię i zwiększanie liczby relacji
– Potęgowanie poczucie bycia szczęśliwym

Na stole – kromka ciemnego chleba przekrojona na pół, obok nóż. Wyżej – modlitewnie złożone dłonie

Chyba to dostateczna liczba dowodów, że warto być wdzięcznym. Choć różne badania wskazują na jeszcze inne zalety tych praktyk. Dlatego bardzo polecam prowadzenie dziennika wdzięczności, które sama praktykuję. Prowadziłam swój dziennik przez wiele lat. Zaczęłam przed około dwoma dekadami. Zapiski robiłam codziennie wieczorem, nanosząc je w zwykłym zeszycie. Zgromadził się ich spory stosik. Zaniechałam pewnego roku podczas wakacji, a po nich nie wróciłam do notatek. Jednak przed czterema laty znów podjęłam kontynuację. Zapragnęłam „unowocześnić” proces, pisząc na komputerze. Wcześniej skonstruowałam zgrabny terminarz z tabelkami, miesiącami i dniami. Okazało się, że to trudniejsze. Nie zawsze chciało się zasiadać do laptopa przed snem. A zapiski stawały się jakby jakieś bardziej „oficjalne”. Mam wrażenie, że ręczne prowadzenie dziennika jest takie bardziej „od serca”. Tutaj dodam, że odnotowuję rzeczy i sprawy naprawdę drobne, prawie niedostrzegalne, które z danym dniu się zadziały. Bo o to w tym wszystkim chodzi. Kiedy nauczymy się dostrzegać pozorne drobiazgi, wówczas okaże się, jak wiele dobra jest wokół i jak dużo otrzymujemy go za darmo. 

Obecnie, jak wspomniałam, korzystam z książeczki Sarah Ban Breathnach pt. „Ścieżka prostej obfitości. Dziennik wdzięczności”. Jest poręczna i ma dodatkowe zalety – gotowe podziały na miesiące, tygodnie i dni, trochę subtelnej grafiki oraz krótkie motywujące maksymy na każdy tydzień, a dodatkowo miejsce na dłuższe podsumowanie każdego miesiąca. Ten i każdy inny sposób praktykowania codziennej wdzięczności wszystkim gorąco polecam.

Wykorzystane i polecane źródła:
Wdzięczność jest… DOBRA! Naukowcy znaleźli na to 7 dowodów (aleteia.org)
Wdzięczność, czym jest i co nam daje? (nowotarski.edu.pl)
Wdzięcznopis Izabela Kaczmarska – dziennik wdzięczności | Wdzięcznopis (wdziecznopis.pl)
25 korzyści praktykowania wdzięczności + jak praktykować? – DZIENNIK WDZIĘCZNOŚCI (wdziecznopis.pl)

 

Zdjęcia: pixabay.com

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok