WODNE CUDEŃKA

Kwiaty o imionach wdzięcznych…
Zadufane w swej urodzie…
Z głową dumnie… uniesioną…
Wciąż unoszą się… na wodzie.

Słońce jest ich… azymutem…
Nie spuszczają z niego… wzroku…
Od momentu gdy się… budzi…
Przez dzień cały… aż do zmroku.

Wszystkie piękne jak… marzenia…
Kolorowe jak… landrynki…
Lubią też… przybrzeżną wodę…
Jak kijanki lub jak… rybki!

W całym gąszczu nazw tych kwiatów…
Lilia jest mi… najpiękniejsza!
Kształt rozety… w kilku barwach…
Piękna jak… japońska gejsza!

Pozostałe… też są piękne…
Wspomnę choćby o… grążelu…
O kaczeńcu… czy kosaćcu…
Jak też i… o innych wielu!

WYBRYK NATURY

Choć składnikiem jest pogody…
Nienawidzę tego drania!
Nie wyrażam również zgody…
Aby wiatr wiał już… od rana!

O tym, co… wyprawiał nocą…
Nie wspominam… bo i po co!
Oczy widzą! Uszy słyszą…
Jak się drzewa wciąż… kołyszą!

Spójrzcie proszę… w stronę lasu…
Tam gdzie stoi… duży dom…
Wiatr pozrywał z dachu… blachę…
Która pójdzie już… na złom!

I roboty nadał ludziom…
Już drabiny… podstawiają…
Oj, ty wietrze! Ty szkodniku!
Dłonie w pięści się… zwijają!

Słońce… chmury… deszcz lub tęczę…
Wspominamy… podziwiamy!
Ale ciebie… wstrętny wietrze…
Już po dziurki w nosie… mamy!

A najgorsze jest w tym wszystkim…
To… że trzeba z domu wyjść!
A ty wiejesz… wiejesz w oczy…
Aż ze złości… chce się wyć!

LICHO…

Kim jest ta… tragiczna postać…
Z jednym okiem w ludzkiej głowie?
Odpowiadam… to kobieta…
To zły demon… co się zowie!

Kiedyś ponoć ją… widziano…
Hen! W prastarych jeszcze wiekach!
Nawet do niej się… ,,modlono’’…
O przyjazność do… człowieka!

Dziś choć o niej… zapomniano…
Licho nie śpi! Licho… czeka!
Licho jest… po prostu złem…
Na którego nie ma… lekarstw!

Czy uniknąć można ,,licha?’’
Odpowiedzieć ktoś… potrafi?
Ja w temacie tym… dziś milczę…
Nie chcę też popełnić… gafy!

GRAD

Zdań dziś kilka chcę napisać…
O opadzie… który słychać!
Słychać go… jak bębni w dach…
Że aż nas… ogarnia strach!

Strach ogarnia… dech zapiera…
Grad powoli… dach rozbiera!
Gną się blachy… trzeszczą krokwie…
Na suficie… widać krople!

Pewnie wkrótce go… załamie!
Oj ty gradzie! Oj ty chamie!
Zawsze kiedy… się pojawiasz…
Kryształkami lodu padasz!

Nie! Nie lubimy ciebie gradzie!
Ni w ogrodzie! Ni też… w sadzie!
Jesteś jednym z większych… drani!
Ludzi pracy masz wciąż… za nic!

DO OPATRZNOŚCI

Miej nas w swej opiece Boże…
Już tak dalej być… nie może!
Zaczął brat… mordować brata!
Czyżby nastał… koniec Świata?

Zwracam się… do Ciebie Panie…
Patrząc szczerze Tobie w oczy…
Pomóż! Pomóż! Pomóż proszę!
Kraj za miedzą… krwią już broczy!

Tylko w Tobie jest nadzieja!
Ślemy modły więc… do Ciebie!
Jeśli Ty nam… nie pomożesz…
Do spotkania Boże… w Niebie!

Wiesław Lickiewicz