Cmentarz to nie tylko miejsce pochówku naszych najbliższych zmarłych. To kronika dziejów narodu, świadek przeszłości, symbol życia – nie śmierci. Dlatego w cmentarzach widzieli niebezpieczeństwo ci, którzy chcieli naród i kulturę zniszczyć –(Natalia Budzyńska).

Goście zaproszeni na ceremonię

W czwartek 25.06., na Rynku Siennym, przy ul. Młynowej odbyło się poświęcenie Cmentarza Ewangelicko-Augsburskiego przez biskupa ewangelickiego – Pawła Hause. W uroczystościach uczestniczyły władze Białegostoku, Marszałek Senatu, proboszcz parafii ewangelickiej w Białymstoku i zaproszeni goście.

To ważne miejsce na mapie Białegostoku znajdzie się teraz na szlaku turystycznym świadczącym o wielokulturowości naszego miasta. Niestety mało się o nim mówi i pisze, dlatego warto przy okazji przypomnieć historię społeczności niemieckiej na Podlasiu. 

Cmentarz przy ul. Młynowej to najstarsza ewangelicka nekropolia w Białymstoku. Funkcjonował do końca XIX wieku, kiedy powstał nowy cmentarz przy ul. Wasilkowskiej.

Pierwsze wzmianki o osadnictwie niemieckim pochodzą już z XVI w. Jednak znaczny jego wzrost nastąpił w wieku XVII, gdy miasto należało do rodziny Branickich, a szczególnie do ostatniego z rodu Jana Klemensa Branickiego. Do budowy i obsługi wspaniałej rezydencji, a także rozbudowy miasta potrzebni byli dobrzy rzemieślnicy. Branicki poszukiwał ich nie tylko w kraju, ale i za granicą. To architekci niemieccy zaprojektowali bramę wjazdową do Pałacu Branickich i budynek Ratusza. Hetman miał też własnego kapelusznika Niemca Johana Rohlendera i szewca Johana Adama Gremera. 

W XVIII wieku w Białymstoku było już około dwustu fachowców różnych specjalności. Sprowadzenie i osiedlenie tak dużej liczby wymagało nadania im specjalnych przywilejów. Część rzemieślników niemieckich szczególnie związanych ze dworem zamieszkała przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej. W tym też czasie poza granicami miasta, na przedmieściu supraskim powstał cmentarz ewangelicki. Parafia znajdowała się w Zabłudowie.

Następne duże osiedlenie Niemców nastąpiło po III rozbiorze Polski. Na podstawie traktatu z 24. października 1795 r. Podlasie, na północ od Bugu dostało się Prusom. Białystok został stolicą departamentu w prowincji Prus Nowowschodnich. Rozpoczęła się pruska kolonizacja i nowy rozdział w protestantyzmie w Białymstoku. Po likwidacji parafii w Zabłudowie, utworzono parafię w Białymstoku. W latach 1811-1821 zarządzali nią pastorzy z Grodna.

Nowi urzędnicy niemieccy osiedlali się przy dzisiejszej ulicy Elektrycznej. W mieście stacjonowało wojsko. Żołnierze z rodzinami stanowili grupę liczącą ponad tysiąc osób. Przybywali nowi rzemieślnicy i kupcy, głównie z Prus, ale też z Wirtembergii i Meklemburgii. 

Na początku XIX wieku, zmieniły się granice zaborów. Traktat zawarty w Tylży w 1807 r. przyznał obwód białostocki carowi Aleksandrowi I. Wyjechali niemieccy urzędnicy i żołnierze. Pozostałych rzemieślników zasilili sukiennicy z Saksonii, wcieleni do wojska napoleońskiego. Wracając spod Moskwy, tu postanowili założyć swoje tkalnie. Wyprodukowane tkaniny sprzedawali przede wszystkim na terenie Rosji. 

Na przyznanej przez cara Aleksandra I ziemi, przy obecnej ulicy Warszawskiej, wybudowali kościół pod wezwaniem św. Jana, plebanię i szkołę. Car pokrył także część kosztów budowy oraz przyznał uposażenie roczne pastorowi. 

Po klęsce powstania listopadowego w 1831 r. władze rosyjskie wprowadziły cło na towary wywożone z Królestwa Polskiego do Rosji. Aby obejść te utrudnienia wielu przemysłowców niemieckich z okręgu łódzkiego przenosiło swoje fabryki wraz z robotnikami do Białegostoku, ale także do Supraśla, Choroszczy, Knyszyna, Michałowa. Miasta te leżały poza granicami Królestwa Polskiego.

Nastąpiła złota era dla fabrykantów niemieckich. Tkaniny sprzedawano na terenie całej Rosji. Był wielki popyt na sukna. Wtedy też w Białymstoku pojawili się pionierzy białostockiego przemysłu włókienniczego: Herman Commichau, Adolf  Buchholtz, Wilhelm i Gustaw Zachert, Ewald Hasbach. Budynki fabryczne powstawały jak grzyby po deszczu. A wraz z nimi pałace fabrykantów. Białystok zaczął być nazywany Manchesterem Północy.

Część osadników niemieckich, na przestrzeni wieków, uległa asymilacji, inni trwali przy narodowości niemieckiej. Mieli swoje parafie i swoje cmentarze. 

Wraz z zakończeniem II wojny światowej znikła wspólnota ewangelicka. Cmentarz przy ul. Młynowej w czasach PRL zniszczono. Plac służył jako targowisko, rozstawiano tu cyrk i sceny na koncerty, powstał też dziki parking. Powoli mieszkańcy Białegostoku zapominali, o tym cmentarzu. Dopiero przy okazji przebudowy ulicy Młynowej odkryto szczątki kilkuset osób, którymi zainteresowali się archeolodzy. Wtedy przypomniano sobie o istniejącej tu niegdyś nekropolii. Obliczono, że w miejscu tym może znajdować się nawet 10 tys. grobów.

Powstała koncepcja miejsca pamięci. Jej ostateczny kształt nadał prof. Jarosław Perszko. Główne ścieżki ułożone są na planie krzyża, a w miejscu przecięcia jego ramion stoją cztery betonowe bloki, wewnątrz których znajdą się rzeźby – instalacje upamiętniające miejsca pochówku. Pod nimi znajduje się krypta, w której spoczęły szczątki po ekshumacji 400 pochówków. Teren wzdłuż granic działki jest otoczony niskim murkiem. Przy wejściu znajduje się napis informujący o cmentarzu. Cały teren ładnie prezentuje się z lotu ptaka. Wygląda jak wieko trumny przykrywającej wszystkie nagrobki, na której wyryto krzyż. 

Na zakończenie chciałabym jeszcze wspomnieć o wizycie potomków rodziny Hasbachów, którzy przyjechali do naszego miasta w 2011 r. na promocję książki: „Hasbachowie – z rodzinnego sztambucha” autorstwa Elżbiety Kozłowskiej-Świątkowskiej i Józefa Maroszka, w ramach I Międzynarodowego Zjazdu Białostoczan. Odwiedzili swój pałacyk w Dojlidach i groby rodzinne na cmentarzu ewangelickim przy ul. Wasilkowskiej. Byli bardzo mile zaskoczeni, że są one zadbane i palą się na nich znicze. Dziękowali władzom Białegostoku i proboszczowi Kościoła św. Wojciecha (dawnej kirchy) za sprawowanie opieki nad grobami i cmentarzem ewangelickim przy ulicy Wasilkowskiej.

Jakże aktualna jest sentencja przypisywana Ferdynandowi Fochowi – „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie”.

Źródło: Barbara Tomecka, Jolanta Szczygieł-Rogowska – „Cmentarz ewangelicki w Białymstoku przy ul. Wasilkowskiej”. Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Oddział w Białymstoku. 2008 

(zdjęcia: Maria Beręsewicz)

Maria Beręsewicz
Redakcja Podlaskiego Seniora Białystok

Tablica z napisem
Tablica z napisem
Tablica wewnątrz
Tablica wewnątrz
Tablica wewnątrz
Tablica wewnątrz
pomnik na cmentarzu
pomnik na cmentarzu
pomnik
pomnik
goscie zaproszeni na ceremonie
goscie zaproszeni na ceremonie