foto: Jan Tomżyński


_
Spotkałem wiosnę

W parku wiosnę dziś spotkałem.
Powitała mnie uśmiechem.
Nie od razu ją poznałem,
Lecz to w lutym, nie jest grzechem.

Z wielkim wdziękiem mi dygnęła,
Tak, jak czynią to dziewczęta.
Skąd tak nagle tu się wzięła?
Rzecz to dla mnie niepojęta.

Nie tak dawno ostry mróz,
Smagał wiatrem nas po twarzy,
A tu proszę, wiosna już,
Swoim ciepłem chce nas darzyć.

Gałąź wierzby pogłaskałem,
Czując w palcach pąków meszek
I w tej chwili zrozumiałem,
Jak z wizyty jej się cieszę.

Już niedługo, jeszcze trochę
I Marzannę utopimy.
Wszyscy będą mieć radochę.
Wiosny chcemy a nie zimy.

Zatrzymany kadr

Świergot ptaków, szelest liści,
Ryk jelenia, dzika chrząk
I ta rosa jak łzy czysta,
Mrugająca w trawach łąk.

Zatrzymany kadr w pamięci.
Jedna klatka z długiej kliszy,
Wciąż powraca, wciąż mnie nęci.
Jestem ciekaw na co liczy.

Choć minęło tyle lat,
Ciągle mam go przed oczami.
A czy mej pamięci wart,
Niech zostanie między nami.

Nie wierz łzom

Łzy miłości, szczęścia, troski,
Te najszczersze, te prawdziwe,
Mają zawsze posmak gorzki,
Choć z przyczyny bardzo miłej.

Lecz dlaczego łzy fałszywe,
Łzy na pokaz, łzy zdradzieckie,
Mają gorycz jak prawdziwe
A zamiary ich są niecne.

Ale skoro już tak jest,
Zaprzestańmy wierzyć w nie.
A traktując łzy jak deszcz,
Nie wyjdziemy na tym źle.

My i one

Żubr ma rogi, łoś łopaty,
Jeleń wieniec z koronami.
W ostre kły jest wilk bogaty
A jeż szczyci się kolcami.

Sroka ogon swój wychwala.
Rudą kitą lis szpanuje.
Bóbr zębami drzewa ścina
I żeremia swe buduje.

Można mówić o nich dużo.
Można pisać prozę, wiersze.
Życie zwierząt jest podróżą,
W którą wyszły jako pierwsze.

Później przyszła pora na nas.
Teraz od nich się różnimy.
Mądrość tylko nam jest dana.
Tak się stało, więc myślimy.

Wiesław Lickiewicz