Anna Czartoszewska

Ile jeszcze?

Nie wiem, czy masz ich wiele…
czy do tej jednej
idziesz najdłuższą drogą,
Że już piątą noc na ciebie czekam,
tęsknię.
Ściągam cię myślami z gwiazd,
które zasnąć dziś nie mogą.

Księżyc śpi na mojej kołdrze.
Ciemne niebo woła go niemym krzykiem.
Łza słona, słodkie wino, gorzka samotność.
Przez ciebie, bez ciebie
odczuwam świat smakiem,
nie dotykiem.

Józefa Drozdowska

Zapłakana

Zapłakana stoi za szybą
zroszoną rzęsistym deszczem
W setkach strużek spływa
powoli ku morzu

Błogosławiony dzień
wynurzający ją z nieczułości
Błogosławiony deszcz
znający gorzki zapach
łzy samotnej kobiety

Jolanta Maria Dzienis

Samotność

Moja samotność nosi twe imię
Nigdy się o tym nie dowiesz
Nie będziesz świadom
Że chwila każda bez ciebie
Była mi piekłem

Nigdy już pewnie cię nie zobaczę
Choć czekam licząc minuty
Wiem, że na próżno
Lecz w głębi duszy
Iskra nadziei spokojnie drzemie
Bo może jednak, bo może wrócisz

Lecz nie, nie przyjdziesz
Nie spojrzysz na mnie
I z oczu moich już nie wyczytasz
Że kocham, tęsknię
I że dla ciebie
Gotowa jestem na wszystko

Czas bez ustanku jak rwący potok
Zabiera chwile, chwile czekania
Jestem samotna, będę samotna
A czekać przecież nikt nie zabrania…

sierpień 1971

Gorycz

Nim gwiazdy na rzęsach zadrżą brylantowo,
Odwrócę się gwałtownie i zniknę z twych oczu.
Nie mam dla nikogo łez swoich na sprzedaż,
Odejdę i zginę, jak sny, których nie znasz.

Samotność nie daje nadziei mi złudnej,
Pozwala być silną, wtedy gdy potrzeba.
Słowa przyjaciela zabiją mnie pewniej,
Niż ból i cierpienie, co duszy dolega.

Ufać już nie mogę, choć pragnę gorąco,
Zbyt dużo zawodu każdy dzień przynosi.
Boję się oddać swą przyszłość w twe ręce,
Choćbyś tak pięknie jak umiesz, poprosił.

Chciałeś wiersza dla siebie tylko pisanego,
Daję ci go dzisiaj bez trudu wielkiego.
Wiedz, że zbyt ważkie są dla mnie decyzje,
Których ty nie podejmiesz, bo nie chcesz, kolego.

Za dużo cierpienia innych dookoła,
By jeszcze dorzucać nowe z naszej strony.
Nie patrz więc za siebie, przecież nikt nie woła,
Za późno na marzenia wcześniej porzucone…

Janina Jakoniuk

Samotnosć

Na dworze znów jesienna słota.
Ostatnie liście wiatr z drzew zrywa.
Przy oknie siedzi stara matka,
Patrzy jak deszcz po szybie spływa.

Herbata w kubku już wystygła.
Myśli jej błądzą gdzieś daleko.
Za oceanem dzieci, wnuki…
Płyną wspomnienia smutną rzeką.

Została tutaj całkiem sama.
Tak wolno płyną te godziny…
Z każdego kąta pustką wieje.
I nikt nie przyjdzie w odwiedziny.

Cóż począć? Takie jest to życie.
I łza spod powiek się wyrywa,
żłobiąc na twarzy nową bruzdę,
jak kropla deszczu cicho spływa…

październik 2015

Tak bardzo jestem samotna…

Tak bardzo jestem samotna
w tym ludzkim tłumie,
lecz usta moje się śmieją,
bo któż zrozumie…
że serce moje bezbronne
z bólu się miota
kosmaty pająk siadł na nim
i nicią mota.

Nastawiam muzykę Griega
i „Pieśń Solwejgi”…
Może ona ukoi
stargane myśli i nerwy.
Tak bardzo jestem samotna
w tym ludzkim tłumie…
Ból serca, tylko muzyka
ukoić umie

Regina Kantarska-Koper

* * *

u kresu
znów wykluła się samotność
tylu odeszło w zapomnienie
nie mówiąc nic ważnego

po drodze
rozmieniali dusze na drobne zdrady
ich miłość miała posmak rozkładu
ich czas
wypełniony gonitwą za wiatrem

niepokój targał włosami drzew

przeżarci pragnieniem blichtru
nie nasycili się władzą
dom sczezł
ogień strawił sam siebie

ból wypełnił gwiazdy

***

samotność
nie jest zagubieniem
w gęstwinie lasu

nie jest trzepotaniem serca
o kraty klatki

jest niemożnością dotyku
w tłumie ludzi bez twarzy

smutkiem oczu
pieczęcią na ustach
pośród śmiechu i gwaru biesiad

jest oddaleniem
od siebie samego
o lata świetlne
bez nadziei na powrót

Urszula Krajewska-Szeligowska

Singielka z korpo                 

Budzi się razem z miastem, za oknem
słychać jeżdżące tramwaje.
Jest poniedziałek i tydzień przed nią,
znów dzwoni budzik, więc wstaje.

Z ósmego piętra w apartamencie
patrzy na miasto, co w dole
jak zwykle zacznie swój dzień szalony.
Pewnie już robi się korek.

W łazience spędza ponad godzinę,
jakaś ją zmarszczka przeraża,
trzeba wyglądać lepiej, niż inne,
bo konkurencja zagraża.

Podziemny parking, auto za autem,
i w korku stojąc się złości,
a w pracy będzie tkwić do wieczora
i koleżankom zazdrościć

romantycznego urlopu z mężem,
kwiatów od narzeczonego,
one jej za to butów, torebek
oraz spokoju świętego.

Zje coś na mieście, znów ciuch w galerii
kupi, samotność zagłuszy,
wróci, usiądzie nad lampką wina,
zatęskni do bratniej duszy.

Samotne

Samotna wierzba nad rzeką
Chyli się nad lustrem wód
I szumi piosenkę tęskną
Narzeka na wilgoć i chłód
I patrzy w przestrzeń daleko
I myśli, może gdzieś tam
Los lepszy by może ją czekał
A może by był taki sam?

Samotnej brzozie łzy płyną
Po korze białej jak śnieg
Przygląda się młodym leszczynom
Tak chciałaby obok mieć je
A gdy słońce lśni nad doliną
Brzoza je woła, by chciał
Doń promień złocisty przypłynąć,
By chociaż przez chwilę ją grzał.

Samotna i tyś jest, dziewczyno
Co idziesz nad rzekę wśród brzóz.
Mów, czemu podążasz drożyną
W tę noc? W górze lśni Wielki Wóz.
Zwierz wierzbie się może i brzozie
Bezbrzeżny swój wypłacz też żal,
Nim potem na swym Wielkim Wozie
Odpłyniesz w nieznaną ci dal.

Joanna Pisarska

Solitudo

upragniona godzina wieczoru
oddzielona murami od świata
zapadłego w ciemność

rozciągnięta ponad czasem
powszedniego niedosytu

odkryta jak rana
czekająca na ostateczny opatrunek

przychodzi codziennie
nakarmić mnie
samotnością

***

boję się snów
w których wyciągam dłonie nad wodą
i nie ma nikogo kto by je pochwycił

krople lśnią w słońcu
jak sople lodu

który zakrada się do mnie
po przebudzeniu

Irena Słomińska

Lampka

A w oknie świeci twoja lampka, czuwający nocą,
przechodniu tego mroku, który jak latarnia morska
przyzywa niespokojne duchy – samotne statki w oceanie
ciszy.

A w oknie żarzą się późne pacierze, litery wyznań
popełnionych, by oczyścić przestrzeń
tego wątłego światła, jakie zostało ci dane.

A w oknie jarzy się twoje wnętrze, choć tego nie czujesz.
Jak niemowlę w pieluszce nocy, nieświadomy.

Okna są po to, żeby przejrzeć. Noc, by zrzucić pęta dni.
Samotność, by wejrzeć w boskość, która się zalęgła
w tobie.

Przestrzeń od ściany do ściany potrzebna, by dotrzeć
do wnętrza, które się staje kosmosem dla ciebie.

Wciąż płoną gwiazdozbiory, są na wyciągnięcie ręki.
Zaraz odbiegną, staraj się je pochwycić –
niech spopieleje cisza w tobie.

Niech się dopełni wielkość nocy, twoja wielkość.
Choćby na mgnienie, dotrwanie do brzasku.

Oswobadza cię noc. I to czujesz.

Jadwiga Zgliszewska

Jesienno-popołudniowa

Szła przed siebie samotna dziewczyna,
gdy duch parku ją nagle zatrzymał.
I w jej oczach przeglądał się długo,
a na głębi dna wyczytał smutek…

Dokąd zdążasz samotna dziewczyno?
Szał południa wszak dawno przeminął,
pora chyli się ku wieczorowi…
Na co ta nieznajomemu powie:

Wcale nie jestem już południowa
i poranna tym bardziej nie jestem!
Popołudnia i schyłku królową.
Wcześniejszego czy późnego? – nie wiem…

samotne przebudzenia

cyk-cyk cyk-cyk cyk-cyk
daleko jeszcze świt…
samotne noce wszak
potrafią mijać tak

że kładziesz się bo sen
cię wziął w objęcia swe
nim świateł w oknach blask
daleko później gasł

nie ogranicza nic…
bez obowiązków żyć
to wielu – marzeń szczyt
to wolność dana mi

… a coraz częściej żal
choć mówią – to nie raj
gdy pozostali w krąg
pośród splecionych rąk

i myślisz – czemu ty?
a w oczach tylko łzy…
by wyobraźni scen
uniknąć – wczesny sen!



foto: pixabay.com