Bajkoterapia – leczenie słowem

Na Wydziale Nauk o Zdrowiu  Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przed kilkoma dniami z zaciekawieniem słuchaliśmy wykładu dr. Justyny Fiedorczuk- Fidziukiewicz. Polonistka, terapeutka dzieci z zaburzeniami sensorycznymi pomogła nam zrozumieć co i jak czytać, aby czuć się dobrze.

Bajkoterapia i biblioterapia są ważnymi dyscyplinami nauki. Istnieją od dawna, a właściwie od zarania dziejów– zaczęła swój wykład.

Leczenie słowem

Na początku było słowo – mówi Ewangelia. Gdy myśli ubieramy w słowa, one żyją. Słowem określamy nasze działania, cele, dążenia. Dzięki słowom nasze poczynania zaczynają się spełniać. Czy słowo może leczyć? Z pewnością. Nie musi być to słowo pisane. Nie raz doświadczamy, że najbardziej banalny komplement, czy życzliwe słowo poprawia nam nastrój. Bardziej niż tabliczka czekolady, czy jakiś  skomplikowany lek. Nie szczędźmy zatem dobrego słowa w kontaktach międzyludzkich.

Leczenie słowem zauważono już dawno. Pojęcie biblioterapii sięga korzeniami czasów starożytnych. Ponoć nad drzwiami jednej z najstarszych bibliotek w Aleksandrii widniały słowa „Lekarstwo dla duszy”... Książka była i jest lekarstwem na umysł. Zostało to potwierdzone naukowo.

Oto wyjaśnienie dwóch greckich słów biblion– książka i therapeo– leczę.Tworzą one najprostszą definicję biblioterapii- leczenia książką.

Irena Borecka jest pierwszą badaczką, która przeniosła biblioterapię w formie naukowej na grunt Polski. Według niej: to  proces terapeutyczny, w którym odpowiednio wyselekcjonowane i przystosowane materiały czytelnicze wykorzystywane są jako środek wspierający procesy: leczniczy i wychowawczy.

Bajkoterapia jest formą adresowaną nie tylko do dzieci. Początkowo była stosowana w stosunku do dorosłych. Możnym tego świata czytano legendy. Bo wieki temu książki służyły wyłącznie dla elit.

Biblioterapia ostatnio przeżywa swój rozkwit.W Polsce na dobre zagościła w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W naszym regionie jako forma leczenia pojawiła się stosunkowo późno. Wzięła się z doświadczenia lekarzy, psychologów i bibliotekarzy. Obecnie stosowana jest z powodzeniem w terapii pedagogicznej oraz jako metoda wspomagająca w psychologii, psychiatrii i medycynie.

Dla kogo zalecana jest biblioterapia?

Biblioterapia wychowawcza skierowana jest do różnych grup odbiorców: dzieci, młodzieży, dorosłych, Seniorów. Ta forma terapii zalecana jest głównie dla ludzi chorych i tych z problemami – odrzucenia, samotności, bezdomności. Dla dzieci z problemami z zachowaniem, w nauce, z kontaktami społecznymi, z zaburzeniami emocji. Najpierw trzeba poznać człowieka, by być jego biblioterapeutą.

Każdy inaczej reaguje na tekst. Czytanie powinno dziecku kojarzyć się z radością, nigdy z przymusem, karą, nudą… My- Seniorzy możemy być rodzinnymi terapeutami.To ważne, by  uczestniczyć aktywnie w życiu dziecka przez czytanie. Dzięki temu będą one umiały wyciągać w przyszłości wnioski z zaobserwowanych sytuacji. Najróżniejsze relacje między bohaterami pozwolą im na lepsze zrozumienie ludzi wokół siebie. Wykorzystajmy nasze możliwości terapeutyczne w stosunku do dzieci i młodzieży.

Biblioterapia kliniczna dotyczy pacjentów szpitalnych. Zaczęto ją stosować po udarach i wylewach.Naukowo udowodniono, że dostarczanie tym pacjentom bodźców poprzez czytanie sprawia, iż wszystkie parametry fal mózgowych rosną. Istotny jest nie tylko sens ukryty w słowie, ale przede wszystkim jego melodyka i rytm.To powoduje wzmożone wibracje,które przyspieszają kontakt ze światem zewnętrznym. Prawidłowo funkcjonujący mózg  poprawia zdrowie, poczucie szczęścia.

Całe rodziny uczestniczą w bajkoterapii, po wszczepieniu implantów ślimakowych dzieciom. Im więcej słowa pojawia się w  ich otoczeniu, tym prędzej wdrażają się one do środowiska. Biblioterapia  stosowana jest w stosunku do osób z zaburzeniami odżywiania – bulimią i anoreksją, a także ortoleksją – chorobą związaną z obsesyjnie zdrowym odżywianiem.

Temperament i czytanie

Nikt nie rodzi się czytelnikiem. Trzeba wychowywać go czytając codziennie dla przyjemności. Czytanie książek dziecku przez pierwsze trzy lata życia jest podstawą jego rozwoju intelektualnego Kieruje jego uwagę, pobudza do aktywności, pomaga w nauce i utrwalaniu kolorów, uczy nowych pojęć.

Książkę należy dopasować do temperamentu człowieka. Co to jest temperament? To typ układu nerwowego zapisany w genach. Twórcą typologii, która funkcjonuje do dziś był Hipokrates.Typy temperamentów według Hipokratesa i Galena są następujące:

Sangwinik – to optymista. Rozmowny, pogodny, towarzyski. Lubi być w centrum zainteresowań, ma poczucie humoru.Ulubionymi jego książkami są przygodowe, historyczne, kryminały i literatura faktu.

Flegmatyk– jest powściągliwy, niewymagający, spokojny, opanowany.Może być księgowym. Jest cierpliwy, zrównoważony, cichy. Łatwy we współżyciu, uprzejmy i pogodny.Jeśli  będzie czytał to przeważnie tygodniki, biografie, fabułę z faktem.

Melancholik to człowiek poważny, sumienny, filozofujący i poetyczny. Jako przyjaciel wierny, oddany, wysłucha i pocieszy. Gdy zabierze się do czytania, sięgnie po tomik poezji. Będzie też lubił książkę biograficzną, z opisami przyrody, atlas krajobrazów.

Choleryk to urodzony przywódca, lider, dynamiczny i aktywny. Ma silną wolę zdecydowanie i upór. Nie ulega wzruszeniom, a często budzi zaufanie i podziw. Do czytania musi mieć racjonalny powód.W tym przypadku  zaleca się  opowieści z podróży i kryminały.

Otrzymaliśmy  propozycję, by przeczytać:

„Życie Pi”- Yann Martel, „Marzenia i tajemnice”-Danuta Wałęsa

„Katarzyna Wielka. Gra o władzę” i „Ogród Afrodyty” –Ewa Stachniak

„ Bajki dla dorosłych” i „Balsam dla duszy”

W dzisiejszych czasach kolorowe, drukowane  księgi, książki i książeczki trafiają bez trudu pod tak zwaną „strzechę”. Kupi się je wszędzie. W kioskach, supermarketach, na bazarach. Nie musimy nawet wychodzić z domu, by skorzystać ze sprzedaży internetowej. Nie cieszą się one niestety szacunkiem.

Może powinniśmy pamiętać, że w Średniowieczu  pergaminowa księga była dziełem życia. Pisanie jej było wtedy ascetyczną torturą mnicha i malarza miniaturzysty – ilustratora. Strzeżono ją  w klasztorach, katedrach i uniwersytetach. Przykuwano do pulpitu żelaznymi łańcuchami. Za jej ceną można było kupić rycerskiego rumaka i zbroję, albo pół wsi z chłopami.

Marianna Blaszko
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

 

Post Author: Redakcja Białystok